To, co wydarzy się w 1907. odcinku „M jak miłość”, złamie serca milionom widzów, a rodzina Zduńskich pogrąży się w niewyobrażalnej rozpaczy. Przerażona wizją nadchodzącej operacji tętniaka Franka, czując zbliżający się koniec, postanawia w tajemnicy zabezpieczyć przyszłość emocjonalną swoich ukochanych chłopaków. Góralka wręcza zszokowanej Kindze laptopa z materiałami, które mają być jej głosem zza grobu, gdyby najczarniejszy scenariusz się ziścił.
Niestety, intuicja nie myli tym razem żony Pawła – jej obawy okażą się prorocze, a Kinga zostanie obarczona misją, która przerośnie jej siły. Przygotujcie chusteczki, bo te sceny wycisną z was morze łez, a finał tego wątku będzie bardziej tragiczny, niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Koniecznie czytajcie dalej, by dowiedzieć się, co zawiera ostatnie pożegnanie Franki i jak straszliwe żniwo zbierze jej nagła śmierć!
Mroczne przeczucia na szpitalnym łóżku
W nadchodzącym, 1907. odcinku „M jak miłość”, szpitalna sala zamieni się w miejsce, gdzie nadzieja walczy z paraliżującym strachem. Franka, grana przez charyzmatyczną Dominikę Kachlik, nie będzie już tą samą radosną góralką, którą pokochali fani. Świadomość, że w jej ciele tyka zegarowa bomba w postaci tętniaka aorty, doprowadzi ją na skraj załamania nerwowego. Choć przy Pawle (Rafał Mroczek) będzie starała się robić dobrą minę do złej gry, w głębi duszy wie, że to mogą być jej ostatnie chwile na tym świecie.
Lekarze nie pozostawią jej złudzeń co do powagi sytuacji, co tylko spotęguje panikę młodej matki. Myśl o osieroceniu małego Antosia i zostawieniu ukochanego męża sprawi, że Zduńska postanowi działać. W akcie desperacji i ogromnej miłości, nagra serię pożegnalnych filmików – swoisty testament uczuć, który ma być dla jej rodziny drogowskazem, gdy jej zabraknie. To właśnie te nagrania staną się centrum dramatu, który rozegra się na oczach widzów.
Tajemny pakt szwagierek: Ostatnia wola Franki
Jedyną osobą, którą Franka dopuści do swoich najmroczniejszych sekretów, będzie Kinga (Katarzyna Cichopek). W 1907. odcinku zobaczymy poruszającą scenę między szwagierkami. Zduńska, ubrana w różowy szlafrok, z oczami pełnymi łez, przekaże żonie Piotrka tablet z bezcennymi nagraniami. Choć będzie próbowała bagatelizować sprawę, twierdząc, że to tylko dowód jej „histerii” i że skasuje pliki zaraz po udanej operacji, w powietrzu zawiśnie ciężar ostateczności.
Kinga, chcąc dodać otuchy przyjaciółce, przyjmie depozyt i obieca spełnić prośbę, zapewniając, że wszystko skończy się dobrze. Będzie przekonywać Frankę, że niedługo będą się śmiać z tych czarnych scenariuszy. Niestety, los bywa okrutny i tym razem nie przewidział happy endu. Kinga nie zdaje sobie sprawy, że właśnie trzyma w rękach ostatnie słowa kobiety, która za moment zniknie z ich życia na zawsze. To obietnica, która wkrótce zamieni się w jej największy koszmar.
Tragiczny finał: Serce nie wytrzymało
Scenarzyści „M jak miłość” przygotowali dla nas wstrząsający zwrot akcji. Wbrew nadziejom bliskich, w 1907. odcinku Franka nawet nie doczeka planowanego zabiegu. Po serii wzruszających pożegnań i spotkań z rodziną, nastąpi katastrofa – tętniak pęknie nagle, nie dając lekarzom żadnych szans na skuteczną interwencję. Zduńska trafi co prawda na blok operacyjny w trybie natychmiastowym, ale medycyna okaże się bezsilna. Franka umrze, pozostawiając po sobie pustkę, której nic nie wypełni.
Tym samym niewinne nagrania, które trafiły w ręce Kingi, staną się najboleśniejszą pamiątką. Szwagierka zmarłej zostanie z tabletem pełnym pożegnań, wiedząc, że musi przekazać je zdruzgotanemu Pawłowi. To, co nastąpi później, w 1908. odcinku, to już obraz totalnej rozpaczy. Paweł, po obejrzeniu wideo od zmarłej żony, wpadnie w szał i głęboką depresję, oddając synka pod opiekę Marysi i znikając bez śladu. Śmierć Franki to koniec pewnej epoki w serialu i początek dramatycznej walki Zduńskiego o przetrwanie.









