M jak miłość: Dominika Kachlik przerywa milczenie po śmierci Franki! „To moja wina, nie strzelajcie”

Śmierć uwielbianej przez widzów Franki wstrząsnęła fanami sagi rodu Mostowiaków, a w sieci natychmiast zawrzało od plotek na temat rzekomego konfliktu aktorki z produkcją. Dominika Kachlik przez ponad miesiąc trzymała wszystkich w niepewności, nie komentując doniesień o swoim odejściu, co tylko podsycało teorie spiskowe o wyrzuceniu jej z obsady. Dopiero po emisji tragicznego, 1907. odcinka, gwiazda postanowiła odkryć wszystkie karty i wyjawić bolesną prawdę o kulisach swojej decyzji.

Jej emocjonalne oświadczenie to prawdziwy wstrząs dla tych, którzy winą za uśmiercenie bohaterki obarczali scenarzystów i producentów Telewizji Polskiej. Aktorka wprost przyznała, czyja to była decyzja i skierowała do swoich wielbicieli poruszający apel, który rzuca zupełnie nowe światło na to pożegnanie. Zobacz koniecznie, co Dominika Kachlik ma do powiedzenia fanom, którzy nie mogą pogodzić się ze stratą!

Koniec domysłów! Czy gwiazda wyleciała z hukiem?

Emocje po wtorkowej emisji odcinka w TVP2 sięgają zenitu. Widzowie, ocierając łzy po śmierci żony Pawła Zduńskiego, zadawali sobie jedno pytanie: dlaczego? Czy Dominika Kachlik podpadła produkcji? Czy została zwolniona? Nic z tych rzeczy! Aktorka, która przez sześć lat wcielała się w postać charyzmatycznej góralki, postanowiła uciąć wszelkie spekulacje. W specjalnym nagraniu, opublikowanym zarówno na jej Instagramie, jak i na oficjalnym profilu stacji, postawiła sprawę jasno.

To nie producenci „M jak miłość” pozbyli się jej z serialu. Gwiazda wzięła całą odpowiedzialność na swoje barki, tłumacząc fanom, że odejście było jej suwerenną decyzją. Kachlik czuła, że jej czas na planie kultowej telenoweli dobiegł końca i nadeszła pora na nowe wyzwania zawodowe. Przez długi czas milczała, chcąc dać widzom możliwość przeżywania fabuły na bieżąco, bez spoilerów i zakulisowych dramatów, ale teraz, gdy najgorsze już się stało, zdecydowała się na szczerość.

„Nie strzelajcie w produkcję” – dramatyczny apel aktorki

Najbardziej poruszającym fragmentem jej wypowiedzi jest moment, w którym aktorka staje w obronie ekipy tworzącej serial. Widząc ogromny żal i gniew fanów wylewający się w komentarzach, Dominika zaapelowała o spokój i wyrozumiałość dla twórców.

Nie obwiniajcie produkcji. Nie strzelajcie w produkcję. To jest moja wina! – wyznała z rozbrajającą szczerością. Gwiazda podkreśliła, że pożegnanie z serialem to naturalna kolej rzeczy w życiu aktora. Chciała zmian i to ona zainicjowała ten proces. Podziękowała twórcom za to, że postawili na nią lata temu i dali szansę stworzenia tak barwnej postaci. Jej słowa to dowód na to, że rozstanie z „M jak miłość” przebiegło w atmosferze wzajemnego szacunku, a nie skandalu, jak sugerowały niektóre plotkarskie nagłówki.

Czy Dominika Kachlik miała odwagę obejrzeć własną śmierć?

Co ciekawe, serialowa Franka przyznała, że sama nie wie, czy będzie w stanie zasiąść przed telewizorem, by zobaczyć ostatnie chwile swojej bohaterki. To wyznanie pokazuje, jak silna więź łączyła ją z graną postać. Kachlik dała też „rozgrzeszenie” wszystkim wrażliwym widzom, którzy ze smutku nie są w stanie obejrzeć tego tragicznego finału.

Aktorka nie kryła wzruszenia, dziękując fanom za lata wsparcia, tysiące wiadomości i ogromną empatię. Choć Franka odeszła, Dominika ma nadzieję, że zostawiła po sobie trochę radości, kolorów i tego niepowtarzalnego, góralskiego szaleństwa. – Do zobaczenia gdzieś tam – rzuciła na koniec, dając nadzieję, że wkrótce zobaczymy ją w zupełnie nowych, ekscytujących rolach. Czy fani wybaczą jej to odejście? Czas pokaże.

Udostępnij