To koniec, jakiego nikt się nie spodziewał – śmierć ukochanej Franki wstrząsnęła fanami, ale to, co wydarzy się po tragedii, wprawia w kompletne osłupienie! Produkcja serialu podjęła niezwykle kontrowersyjną decyzję i w 1908. odcinku „M jak miłość” próżno będzie szukać scen, na które wszyscy czekali z zapartym tchem, by ostatecznie pożegnać ulubioną bohaterkę.
Zamiast łez nad trumną, zobaczymy zrozpaczonego wdowca i tajemnicę miejsca spoczynku Zduńskiej, która wbrew tradycji nie spocznie w rodzinnych stronach. Dlaczego górale z Bukowiny nie pożegnają swojej krewniaczki na ekranie i gdzie Paweł będzie szukał ukojenia po stracie miłości swojego życia? Sprawdź te szokujące szczegóły – musisz to wiedzieć!
Gdzie się podział pogrzeb Franki? Widzowie w szoku
Fani „M jak miłość”, którzy szykowali chusteczki na wzruszające sceny ostatniego pożegnania Franki, mogą poczuć się srogo zawiedzeni. Twórcy serialu zaserwowali nam niespodziewany przeskok w czasie! W 1908. odcinku akcja przeniesie się o cały miesiąc do przodu, co oznacza, że ceremonia pogrzebowa Zduńskiej po prostu… zniknęła z anteny. Nie zobaczymy trumny, wieńców, ani żałobników zgromadzonych wokół grobu w dniu pochówku.
Dlaczego zdecydowano się na taki krok? Wszystko wskazuje na to, że chciano oszczędzić widzom widoku Pawła (Rafał Mroczek) w najgorszym momencie jego życia, tuż nad otwartym grobem żony. Zamiast tego, dostaniemy obraz człowieka złamanego, który próbuje poskładać rzeczywistość miesiąc po tragedii. O tym, jak wyglądał pogrzeb, dowiemy się jedynie ze strzępków rozmów i bolesnych wspomnień Zduńskiego, który został sam z małym Antosiem.
Rodzina z Bukowiny wygumkowana? Zduński został sam jak palec
To jednak nie koniec zaskoczeń. Wydawać by się mogło, że tak wielka tragedia ściągnie do Warszawy całą rodzinę zmarłej, prawda? Nic bardziej mylnego! W nadchodzących odcinkach nie uświadczymy obecności barwnych górali z Bukowiny Tatrzańskiej. Stryj Jędrzej Gutowski, który dla Franki był jak ojciec, oraz jego żona Haneczka, zostali całkowicie pominięci w wątku żałoby.
Nie zobaczymy ich wsparcia, ich łez ani góralskiego pożegnania. To sprawia, że dramat Pawła wydaje się jeszcze głębszy – został on praktycznie odcięty od korzeni swojej żony. Choć oczywiście domyślamy się, że Gutowscy przeżywają dramat w górach, na ekranie Zduński będzie musiał mierzyć się z pustką bez ich fizycznej obecności. Paweł, w swoim bólu, odrzuci zresztą niemal każdą pomocną dłoń, izolując się od świata.
Ostatnie pożegnanie w samotności. Tu spoczęła żona Zduńskiego
Największą zagadką pozostawało miejsce spoczynku Franki. Czy góralka wróciła w góry? Okazuje się, że nie. W 1908. odcinku „M jak miłość” kamery zabiorą nas na cmentarz, ale nie ten w Bukowinie. Paweł zdecydował, że chce mieć ukochaną blisko siebie. Grób Franki znajduje się w Warszawie, co pozwoli Zduńskiemu na regularne, choć bolesne wizyty.
Widzowie zobaczą rozdzierającą serce scenę, w której Paweł odwiedza mogiłę żony. To właśnie tam, nad zimną płytą nagrobną, rozegra się prawdziwy dramat. Zduński, nie mogąc poradzić sobie z emocjami w Grabinie, podejmie desperacką decyzję. Pożegna się z matką, zostawi syna pod opieką Marysi i ucieknie do Warszawy, by w samotności, blisko cmentarza, przeżywać swoją żałobę. To będą sceny, które na długo zapadną w pamięć każdemu fanowi serialu.









