Śmierć Franki to dopiero początek prawdziwego koszmaru, który lada moment rozegra się w życiu Pawła Zduńskiego. Wdowiec, pogrążony w czarnej otchłani rozpaczy, otrzyma od bratowej przedmiot, który miał przynieść ukojenie, a stanie się zapalnikiem niekontrolowanej i przerażającej agresji. To, co wydarzy się po uruchomieniu nagrania od zmarłej żony, wstrząśnie posadami całej rodziny Mostowiaków i Zduńskich.
Zduński nie wytrzyma gigantycznego napięcia i w przypływie dzikiego szału zniszczy bezcenną pamiątkę, by chwilę później podjąć desperacką decyzję, która złamie serce Marysi. Czy Paweł rzeczywiście porzuci Antosia i ucieknie przed demonami przeszłości, zostawiając za sobą jedynie zgliszcza dawnego życia? Koniecznie sprawdźcie wstrząsające szczegóły tego odcinka!
Ostatnie pożegnanie zza grobu. Kinga wręcza Pawłowi „tykającą bombę”
W 1908. odcinku „M jak miłość” emocje sięgną zenitu, a widzowie będą musieli przygotować chusteczki. Kinga, kierowana najlepszymi intencjami, postanowi przekazać szwagrowi coś, co Franka zostawiła tuż przed swoją tragiczną śmiercią. Zduńska, jakby przeczuwając najgorsze, nagrała serię filmów na tablecie, tytułując folder wymownie: „Dla Pawła i Antosia”. To miała być pamiątka, dowód miłości i swoisty testament uczuć.
Kinga, wręczając urządzenie Pawłowi, nie będzie miała pojęcia, jak potężny ładunek emocjonalny ono niesie. Powie tylko, że Franka chciała się pożegnać, że bała się operacji. Dla Zduńskiego, który wciąż nie może pogodzić się z odejściem ukochanej, ten gest będzie jak posypanie świeżej rany solą. Zamiast ukojenia, tablet przyniesie ból, którego ludzka psychika może nie udźwignąć.
Niekontrolowany wybuch agresji! Marzenia o córeczce doprowadzą go do obłędu
Kiedy Paweł zostanie sam w czterech ścianach, zdobędzie się na odwagę, by kliknąć „odtwórz”. To, co usłyszy, rozerwie jego serce na strzępy. Z ekranu przemówi do niego Franka – siedząca w szpitalnym łóżku, pełna obaw, ale i miłości. Jej słowa będą brzmieć jak okrutny żart losu. Zmarła żona będzie wspominać o ich wspólnym, wymarzonym domu na wsi, o długim życiu, którego mieli zaznać, i o czymś, czego nigdy nie zdążyła mu wyznać prosto w oczy – o marzeniu o córeczce.
Tego będzie za wiele. Wizja szczęścia, które zostało mu brutalnie odebrane przez pękniętego tętniaka, doprowadzi Pawła do ataku szału. Zduński nie dotrwa nawet do końca nagrania. W furii chwyci tablet i z całej siły ciśnie nim o ścianę! Dopiero gdy urządzenie roztrzaska się na kawałki, dotrze do niego, co zrobił – właśnie zniszczył jedyny zapis głosu i obrazu żony, jaki mu pozostał. Rozpaczliwe próby pozbierania szczątków tabletu i przeprosiny szeptane w pustkę tylko pogłębią jego dramat.
Ucieczka w nieznane. Paweł oddaje syna i znika pod osłoną nocy
Finał tego odcinka zmrozi krew w żyłach fanów serialu. Jakby nieszczęść było mało, do Mostowiaków dotrze Kisielowa z hiobową wieścią – budowa domu w Grabinie, o którym marzyła Franka, stanęła w płomieniach. Czy to podpalenie? Dla Pawła to już nie będzie miało znaczenia. Mężczyzna znajdzie się na krawędzi totalnego załamania nerwowego.
Zduński podejmie drastyczną decyzję. W środku nocy zapuka do drzwi Marysi, trzymając za rękę zdezorientowanego Antosia. Scena będzie łamać serce – ojciec, który powinien być oparciem dla osieroconego chłopca, po prostu go odda. Paweł wyzna matce, że musi uciec, wyjechać jak najdalej, bo czuje, że wariuje. Nie pozwoli się zatrzymać, nie posłucha błagań brata ani matki. Zostawi syna i zniknie w mroku, szukając ucieczki przed bólem, który trawi go od środka. Czy Zduński jeszcze kiedyś wróci do siebie?









