M jak miłość, odc. 1911: Paweł zniknął bez śladu! Kinga w rozpaczy dzwoni do Magdy – czy to już koniec Zduńskiego?

W najnowszym odcinku „M jak miłość” wydarzy się coś, co zmrozi krew w żyłach wiernym fanom serialu. Paweł Zduński przepadnie jak kamień w wodę, nie dając nikomu żadnego znaku życia. Kinga, która zna go jak nikt inny, wyczuje, że dzieje się coś naprawdę złego.

Jej desperacki telefon do Magdy będzie krzykiem rozpaczy – obie kobiety zaczną się obawiać najgorszego. Czy Paweł po śmierci ukochanej Franki zdecyduje się na coś nieodwracalnego? Koniecznie czytaj dalej, bo ta historia trzyma w napięciu do ostatniej chwili!

Paweł zniknął i nikt nie wie, gdzie jest

W 1911 odcinku „M jak miłość”, który zostanie wyemitowany w poniedziałek 23 lutego 2026 roku o godzinie 20:55 w TVP2, widzowie zobaczą Kingę (Katarzyna Cichopek) w stanie kompletnej paniki. Paweł (Rafał Mroczek) po swoim nagłym wyjeździe nie odezwał się do nikogo – ani jednym telefonem, ani wiadomością. Cisza, która zapanowała po jego zniknięciu, jest wręcz ogłuszająca.

Przypomnijmy, że Zduński przez cały miesiąc po śmierci Franki (Dominika Kachlik) toczył wewnętrzną walkę, próbując jakoś się pozbierać. Budował dla niej wymarzony dom w Grabinie, kochał ją całym sercem – a potem stracił wszystko w jednej chwili. Wydawało się, że powoli staje na nogi, ale kompromitujące filmiki z Kingą okazały się kroplą, która przelała czarę goryczy. Po nich Paweł załamał się całkowicie i po prostu wyjechał w nieznane.

Kinga nie wytrzymuje i dzwoni do Magdy

Strach Zduńskiej w 1911 odcinku „M jak miłość” osiągnie absolutne apogeum. Kinga doskonale wiedziała, jak głęboko Paweł kochał swoją żonę. Wiedziała, że Franka była dla niego całym światem. I właśnie ta wiedza sprawia, że teraz drży o niego ze strachu – bo jeśli ktoś traci wszystko, co nadawało życiu sens, to co mu zostaje?

Zduńska nie jest w stanie dłużej dźwigać tego ciężaru sama. Chwyta za telefon i dzwoni do Magdy (Anna Mucha), wyrzucając z siebie wszystko, co nosiła w środku. Jej słowa brzmią jak wyrok:

„Strasznie martwię się o Pawła. Oni tak kochali. Nie wiem, czy po czymś takim jest w stanie się podnieść” – wyznaje zapłakana Kinga.

Te zdania uderzają jak grom z jasnego nieba. Bo to nie jest zwykłe martwienie się o kogoś bliskiego. To jest głęboko skrywany lęk, że Paweł mógł przekroczyć granicę, z której nie ma powrotu.

Magda słyszy alarm i nie zamierza siedzieć z założonymi rękami

Budzyńska w 1911 odcinku „M jak miłość” przyjmuje słowa Kingi z kamienną twarzą, ale wewnątrz aż się w niej gotuje. Sama przecież wcześniej próbowała dotrzeć do Pawła, interweniowała, chciała pomóc – ale on odciął się od wszystkich. Nie dopuścił jej do siebie, zamknął się w swoim bólu jak w twierdzy. A kiedy w końcu nie wytrzymał i ruszył w nieznane, Magdy nie było przy nim.

Teraz jednak sytuacja jest inna. Telefon od przerażonej Kingi działa na Budzyńską jak zimny prysznic. Magda nie zamierza czekać z założonymi rękami, aż Paweł sam się odezwie – bo co, jeśli nigdy tego nie zrobi?

Budzyńscy ruszają na poszukiwania do Kampinosu

Zaalarmowana Magda postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Zgodnie z tym, co wcześniej obiecywała Pawłowi, wraca do akcji – tym razem z pełną determinacją. Budzyńska stawia sobie za punkt honoru odnalezienie przyjaciela i wyciągnięcie go z otchłani, w którą się pogrążył.

W kolejnym, 1912 odcinku „M jak miłość” Magda wspólnie z Andrzejem (Krystian Wieczorek) wyruszą na desperackie poszukiwania Zduńskiego. Ich cel? Kampinos – miejsce, w którym podejrzewają, że mógł się ukryć zrozpaczony Paweł.

Czy Budzyńscy dotrą do niego na czas? Czy znajdą go żywego i w jednym kawałku? A może będzie już za późno? Jedno jest pewne – nadchodzące odcinki „M jak miłość” będą jednymi z najbardziej emocjonujących w historii serialu, a los Pawła Zduńskiego wisi na włosku. Fani powinni przygotować się na potężne emocje!

Udostępnij