Kasia z „M jak miłość” balansuje na krawędzi katastrofy! Jej misternie utkana sieć kłamstw o ojcostwie dziecka może runąć w jednej chwili, gdy niespodziewane skurcze wywołają panikę u niczego nieświadomego Mariusza. Ciężarna bohaterka nie tylko oszukała ukochanego co do ojca dziecka, ale też sfałszowała długość ciąży – i teraz rachunek za te kłamstwa może przyjść w najmniej oczekiwanym momencie.
Zamiast odpoczywać przed porodem, Kasia haruje na dodatkowych dyżurach, tonąc w długach u szantażystki. A Mariusz? Ten planuje zaręczyny, nie mając pojęcia, że cały jego świat jest zbudowany na fałszu. Sprawdź, co wydarzy się w 1913 odcinku „M jak miłość” – tego naprawdę się nie spodziewasz!
Kłamstwo o ciąży, które może eksplodować w każdej chwili
Historia Kasi w „M jak miłość” to prawdziwa bomba zegarowa, która tyka coraz głośniej. Gdy bohaterka grana przez Paulinę Lasotę ogłaszała Mariuszowi (Mateusz Mosiewicz) radosną nowinę o ciąży, podała mu zmanipulowaną wersję wydarzeń. Powiedziała, że jest na przełomie pierwszego i drugiego miesiąca. Tymczasem prawda wygląda zupełnie inaczej – Kasia zaszła w ciążę z Jakubem (Krzysztof Kwiatkowski) kilka tygodni wcześniej, zanim w ogóle zdradziła męża z Mariuszem.
Żeby kłamstwo się trzymało, Kasia posunęła się do czegoś naprawdę drastycznego – sfałszowała wynik testu DNA na ojcostwo! Wszystko po to, by Mariusz nawet przez sekundę nie zwątpił, że to on jest ojcem upragnionego dziecka. Każdy kolejny dzień przybliża ją jednak do momentu, w którym prawda może wyjść na jaw w najbardziej dramatycznych okolicznościach.
Skurcze, panika i słowa Mariusza, od których Kasia zblednie
W 1913 odcinku „M jak miłość” dojdzie do sceny, która mrozi krew w żyłach. Pod wpływem potwornego stresu związanego z ukrywaniem prawdy i narastającymi długami u Kasi pojawią się silne skurcze. Mariusz natychmiast wpadnie w panikę – jest przekonany, że ukochana jest dopiero w ósmym miesiącu ciąży, więc poród teraz byłby zdecydowanie za wczesny.
„To już? To nie może być już! Za wcześnie. Przecież malutka nie ma nawet 8. miesięcy” – powie przerażony Mariusz. Po tych słowach Kasia dosłownie zblednie. Bo ona wie doskonale to, czego jej kochanek nie wie – wcale nie jest w ósmym miesiącu ciąży. Jest już w końcówce dziewiątego! Do porodu zostały jej zaledwie dwa tygodnie, a nie ponad miesiąc, jak sądzi Mariusz.
Na szczęście lekarka prowadząca ciążę uspokoi sytuację – to tylko skurcze przepowiadające, a nie właściwy poród. Ale sam fakt, jak blisko Kasia była zdemaskowania, pokazuje, na jak cienkim lodzie stąpa.
Długi, szantaż i dyżury zamiast odpoczynku – Kasia ryzykuje zdrowie dziecka
Jakby kłamstw było mało, Kasia w 1913 odcinku „M jak miłość” nadal będzie pracować ponad siły, biorąc dodatkowe dyżury w klinice. I to na finiszu ciąży! Powód? Pieniądze, a raczej desperacka potrzeba ich zdobycia. Bohaterka jest po uszy zadłużona – pożyczyła kasę nie tylko od przyjaciółki Anety, ale też od innego lekarza w klinice. A wszystko przez szantażystkę Ankę Sokołowską (Katarzyna Russ), która nie odpuszcza i ciągnie z Kasi kolejne kwoty za milczenie o prawdziwym ojcu dziecka.
Aneta nie wytrzyma i zwróci Kasi uwagę wprost: „Co się dzieje? Przecież ty niedługo rodzisz, a cały czas bierzesz dodatkowe dyżury! Na co ci ta kasa?”. Niepokój przyjaciółki jest jak najbardziej uzasadniony – Kasia swoim zachowaniem naraża zdrowie i życie nienarodzonego dziecka. Ale tonąca w problemach bohaterka ma w głowie tylko jedno: wyjść z długów i nie dopuścić, by Mariusz poznał prawdę o Jakubie.
Zaręczyny w cieniu kłamstwa – Mariusz nie ma pojęcia, co go czeka
Gdyby tego wszystkiego było mało, 1913 odcinek „M jak miłość” zaserwuje widzom jeszcze jeden zwrot akcji, którego nikt się nie spodziewa. Właśnie tego dramatycznego dnia, kiedy Kasia ledwo uniknie zdemaskowania po ataku skurczów, Mariusz wymusi na niej… zaręczyny! Mężczyzna, przekonany, że zostanie ojcem, chce przypieczętować ich związek i nie zamierza dłużej czekać.
Sytuacja Kasi staje się coraz bardziej nie do utrzymania. Z jednej strony szantażystka, z drugiej rosnące długi, a na dokładkę zaręczyny z mężczyzną, którego okłamuje w najbardziej fundamentalnej kwestii. Poród planowany jest za dwa tygodnie od wydarzeń z tego odcinka – a wraz z nim zbliża się moment, w którym utrzymanie tej gigantycznej pajęczyny kłamstw może okazać się po prostu niemożliwe. Czy Mariusz w końcu odkryje, że ojcem dziecka jest Jakub? Jedno jest pewne – ta historia daleka jest od szczęśliwego zakończenia, a najgorsze dopiero nadchodzi.









