To będzie jeden z najbardziej emocjonalnych odcinków „M jak miłość” w tym sezonie! Jakub Karski zawiezie swoją byłą żonę Kasię do szpitala na poród, będzie przy niej w najważniejszym momencie – i nawet przez chwilę nie domyśli się, że to właśnie on jest ojcem nowonarodzonej dziewczynki.
A potem powie Martynie coś, co złamie serca widzom – że marzy o córce i da jej na imię po swojej matce. Nie będzie miał pojęcia, że ta wymarzona córeczka już jest na świecie i nosi dokładnie to samo imię! Ile jeszcze potrwa to bolesne kłamstwo? Koniecznie sprawdź, co wydarzy się w poniedziałkowym odcinku!
Przeznaczenie połączy Jakuba z rodzącą Kasią – ale prawda wciąż pozostanie ukryta
W 1915 odcinku „M jak miłość”, który zostanie wyemitowany w poniedziałek 9 marca 2026 roku o godzinie 20:55 w TVP2, los zagra z bohaterami w wyjątkowo okrutny sposób. Kiedy u Kasi (Paulina Lasota) zaczną się bóle porodowe, to właśnie Jakub (Krzysztof Kwiatkowski) znajdzie się w odpowiednim miejscu i czasie, by zabrać byłą żonę do szpitala. Mężczyzna nie zawaha się ani na chwilę – otoczy ją opieką, sprowadzi na porodówkę jej położną i będzie czekał na oddziale aż do momentu narodzin dziecka.
Ironia losu jest tu wręcz nie do zniesienia. Jakub zrobi to wszystko instynktownie, jakby podświadomie czuł, że to właśnie jego dziecko przychodzi na świat. Tymczasem Kasia konsekwentnie podtrzyma kłamstwo, które snuje od miesięcy. Sfałszowała wyniki testu DNA na ojcostwo, by Karski uwierzył, że zaszła w ciążę z Mariuszem (Mateusz Mosiewicz). I choć Jakub będzie tuż obok, nie pozwoli mu nawet zobaczyć małej Zosi.
Jakub zwierzy się Martynie z najskrytszego marzenia – nie wiedząc, że już się spełniło
Po niezwykle emocjonalnym dniu Jakub nie pojedzie do domu. Poruszony do głębi wydarzeniami na porodówce uda się prosto do leśniczówki Martyny (Magdalena Turczeniewicz). Spędzi z przyjaciółką cały wieczór, dzieląc się emocjami, które wciąż nim targają. Długo nie będzie mógł dojść do siebie po tym, czego doświadczył.
I wtedy padną słowa, które sprawią, że widzom ściśnie się gardło. Jakub wyzna Martynie, że marzy o tym, żeby zostać ojcem. Że chciałby mieć córkę – taką jak ta, którą urodziła Kasia. I że da jej na imię Zofia, po swojej ukochanej matce. Trudno o bardziej przejmującą scenę. Mężczyzna opowiada o wymarzonym dziecku, nie mając zielonego pojęcia, że ta wymarzona córeczka już oddycha, już jest na świecie i nosi dokładnie to imię – Zosia.
Kłamstwo Kasi trzyma się mocno – ale jak długo jeszcze?
Narodziny małej Zosi na nowo ułożą relacje między bohaterami serialu, otwierając zupełnie nowy rozdział w ich skomplikowanej historii. Na razie jednak nie ma żadnych szans, żeby oszustwo Kasi wyszło na jaw. Kobieta zrobiła wszystko, by Jakub nigdy nie dowiedział się prawdy – od sfałszowania wyników badań DNA po konsekwentne utrzymywanie, że ojcem dziecka jest Mariusz.
Ale czy naprawdę można wiecznie ukrywać coś tak wielkiego? Fani serialu spekulują, że przełom nastąpi dopiero wtedy, gdy mała Zosia będzie potrzebowała pomocy medycznej – na przykład transfuzji krwi – i wówczas prawda o biologicznym ojcostwie Jakuba wyjdzie na jaw w najbardziej dramatycznych okolicznościach. Jedno jest pewne – kiedy Karski w końcu się dowie, że przez cały ten czas miał córkę, a Kasia mu ją odebrała, konsekwencje będą wstrząsające. Tego wybuchu emocji nie powstrzyma nic i nikt.
Imię Zosia – przypadek czy głos serca?
Warto zwrócić uwagę na niezwykły szczegół, który nadaje tej historii dodatkowej głębi. Kasia wybrała dla córki imię Zosia – to samo imię, które nosiła matka Jakuba. Czy to był świadomy wybór kobiety, która mimo kłamstw wciąż kocha byłego męża i chciała w ten sposób oddać mu hołd? A może to przeznaczenie samo ułożyło puzzle, które kiedyś pomogą Karskiemu odkryć prawdę?
Ten drobny, ale jakże wymowny gest pokazuje, że Kasia doskonale wie, kto jest ojcem jej dziecka – i gdzieś głęboko w sercu chce, by ta więź istniała, choćby tylko w imieniu. Pytanie brzmi – czy Jakub kiedykolwiek się o tym dowie, zanim będzie za późno?









