M jak miłość, odc. 1915: Jakub zobaczył córkę Kasi i się załamał! Nie wie, że to JEGO dziecko!

Narodziny dziecka Kasi wstrząsną Jakubem do głębi! Karski będzie przy porodzie byłej żony, zobaczy małą córeczkę i nie powstrzyma łez. Marzył o tym od lat – o rodzinie z Kasią, o córeczce, która nosi imię jego zmarłej matki.

Tymczasem prawda jest na wyciągnięcie ręki, ale Kasia milczy jak zaklęta! Czy Jakub kiedykolwiek dowie się, że to ON jest ojcem? To, co wydarzy się w 1915 odcinku „M jak miłość”, ściska za serce – koniecznie przeczytajcie!

Jakub zawiezie rodzącą Kasię do szpitala i zobaczy coś, co go dobije

Poród Kasi w 1915 odcinku „M jak miłość” będzie dla Jakuba emocjonalnym rollercoasterem, jakiego jeszcze nie przeżył. Wszystko zacznie się od tego, że to właśnie Karski (Krzysztof Kwiatkowski) zawiezie rodzącą byłą żonę do szpitala. Mógłby poczuć się jak bohater, gdyby nie jeden szczegół – na izbie przyjęć jego wzrok padnie na pierścionek zaręczynowy na palcu Kasi (Paulina Lasota). Pierścionek od Mariusza. Cios prosto w serce.

Jakub będzie chciał natychmiast wyjść ze szpitala. Uciec od tego widoku, od bólu, od wspomnień. Ale Kasia go zatrzyma – poprosi, żeby z nią został. I Karski, który mimo wszystko nigdy nie przestał kochać byłej żony, nie będzie potrafił odmówić. Zostanie przy niej w najtrudniejszych chwilach, nie mając pojęcia, jak bardzo ta decyzja zmieni jego życie.

Położna powie Jakubowi magiczne słowa: „Ma pan śliczną córeczkę!”

To będzie moment, który widzom „M jak miłość” zostanie w pamięci na długo. Kiedy w 1915 odcinku serialu położna zwróci się do Jakuba z radosną wiadomością, że ma śliczną, zdrową córeczkę, Karski na ułamek sekundy uwierzy, że jego największe marzenie się spełniło. Że to jest ich dziecko – jego i Kasi. Że wreszcie doczekał się tego, o czym fantazjował od lat.

Ale ta piękna iluzja prysnie tak szybko, jak się pojawiła. Jakub przypomni sobie, że Kasia jest z Mariuszem, że nosi jego pierścionek, że to rzekomo dziecko kochanka. A mimo to, kiedy zobaczy ukochaną z malutką córeczką w ramionach, łzy same napłyną mu do oczu. Z trudem będzie je powstrzymywał, przytłoczony ogromem emocji – miłości, tęsknoty i żalu, które zmieszają się w jedno.

Kasia nie powie Jakubowi prawdy – zamiast tego szepnie przeprosiny do córki

Wzruszony do granic Jakub w 1915 odcinku „M jak miłość” nie będzie w stanie złożyć Kasi gratulacji. Ani jednym słowem nie skomentuje narodzin dziecka. Zamiast tego przekaże byłej żonie informacje o Mariuszu, który po wypadku przeszedł operację, i zapewni ją, że kochanek odezwie się, gdy dojdzie do siebie.

– Nie będę wam przeszkadzał. Odpoczywajcie… – powie cicho, próbując się wycofać.

Ale Kasia go zatrzyma. Spojrzy na niego z czułością, podziękuje za wszystko i… znowu nie powie prawdy. Nie przyzna się, że Jakub właśnie patrzył na WŁASNĄ córkę. Kiedy Karski opuści salę, Kasia pochyli się nad maleństwem i szepnie łamiącym się głosem:

– Przepraszam córeczko… Tak będzie lepiej.

Te słowa brzmią jak wyrok. Kasia świadomie odbiera Jakubowi prawo do ojcostwa, przekonana, że tak jest lepiej dla wszystkich. Ale czy naprawdę jest?

Jakub załamie się na szpitalnym korytarzu

To, co wydarzy się po wyjściu z sali Kasi, pokaże, jak bardzo Jakub jest rozbity. W 1915 odcinku „M jak miłość” Karski ledwo dotrze na korytarz. Oprze się plecami o ścianę i po prostu zacznie płakać. Bez hamulców, bez masek, bez udawania twardziela. Łzy, których nie pokazał przy Kasi, wyleją się teraz gwałtownym strumieniem.

Widok ukochanej kobiety z dzieckiem – dzieckiem, o którym nie wie, że jest jego – okaże się ponad siły tego mężczyzny. Jakub będzie opłakiwał straconą miłość, straconą rodzinę i marzenie, które – jak sądzi – spełniło się, ale z kimś innym. Scena rozrywająca serce.

Jakub zwierzy się Martynie i wybierze dla córki imię, nawet o tym nie wiedząc

Po szpitalnym dramacie Jakub w 1915 odcinku „M jak miłość” pojedzie do Kampinosu, do leśniczówki Martyny (Magdalena Turczeniewicz). Przyjaciółka jak zawsze będzie umiała wysłuchać i znaleźć właściwe słowa. To właśnie jej Karski otworzy serce i opowie o wszystkim, co przeżył.

– Chyba właśnie tego potrzebowałem. Bo chyba dopiero dzisiaj dotarło do mnie, że to naprawdę koniec… Zobaczyłem pierścionek na jej palcu, a potem dziecko. Kiedyś marzyłem o rodzinie z Kasią. Namówiłem ją, że jeśli urodzi nam się córeczka, to nazwiemy ją po mojej mamie. A teraz Kasia ma córeczkę. Spełnia to marzenie z kimś innym. A ja muszę już iść dalej… Sam… – wyzna złamanym głosem.

Martyna zapewni go, że nie jest sam, że ona przy nim jest. A potem zapyta o imię jego mamy.

– Zofia… – odpowie Jakub.

– Będziesz miał swoją malutką Zosię… – stwierdzi z przekonaniem Martyna.

I tu włos jeży się na głowie! Bo córka Kasi rzeczywiście dostanie na imię Zosia – dokładnie tak, jak Jakub kiedyś marzył. A on wciąż nie wie, że to JEGO córeczka nosi to piękne imię. Przeznaczenie wyraźnie próbuje mu coś powiedzieć, ale Kasia skutecznie blokuje prawdę.

Jak długo Kasia będzie ukrywać ojcostwo Jakuba?

Sytuacja w „M jak miłość” robi się coraz bardziej napięta. Kasia urodziła córkę Jakuba, dała jej imię, o którym marzył Karski, a mimo to wmawia wszystkim – w tym samemu Jakubowi – że ojcem jest Mariusz. Jak długo ten dom z kart będzie stał? Prawda ma to do siebie, że zawsze wychodzi na jaw, a im dłużej jest ukrywana, tym mocniej uderza.

Jedno jest pewne – kiedy Jakub w końcu się dowie, że mała Zosia jest jego córką, emocje będą tak potężne, że widzowie „M jak miłość” nie oderwą się od ekranów. Czy Kasia w końcu się przełamie i powie prawdę? A może ktoś inny zdradzi ten sekret? Tego dowiemy się z kolejnych odcinków serialu. Jedno jest pewne – ten wątek trzyma w napięciu jak mało który!

Udostępnij