Szokujące wydarzenia w 1863 odcinku „M jak miłość”! Marcin i Andrzej postanowią przeprowadzić własne śledztwo i trafią na trop, który zmrozi im krew w żyłach. Gdy zbliżą się do domu Święcickiego, podejrzany zacznie uciekać, ale los zdecyduje za niego. Na miejscu pojawi się policja! Czy tym razem sprawiedliwość zatriumfuje?
Szykuje się odcinek pełen napięcia, zwrotów akcji i emocji, które wbiją widzów w fotele. Marcin i Andrzej nie zamierzają odpuścić i podejmą ryzyko, by dopaść człowieka, który budzi grozę. Gdy prawda wyjdzie na jaw, los Święcickiego zostanie przypieczętowany. Co takiego ukrywał w swoim garażu? I dlaczego spanikował na widok Chodakowskiego?
Śledztwo Marcina i Andrzeja – nieoczekiwane odkrycie
Marcin Chodakowski, znany ze swojego zmysłu detektywistycznego, postanowi ruszyć tropem, który pojawi się w rozmowie z Magdą. Kiedy Andrzej usłyszy o podejrzeniach wobec Święcickiego, natychmiast zdecyduje się działać. Razem wsiądą do samochodu i pod osłoną wieczoru pojawią się pod domem podejrzanego.
Choć na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się spokojne, Marcin ma doświadczenie w takich sytuacjach i nie daje się zwieść pozorom. To właśnie on dostrzeże, że drzwi garażowe są uchylone. Kiedy podejdzie bliżej, zobaczy coś, co natychmiast postawi go w stan najwyższej gotowości.
W środku widać rozebrane samochody, części i sprzęt, który ewidentnie nie powinien się tam znajdować. Detektyw nie ma wątpliwości – to dziupla samochodowa, a Święcicki nie jest zwykłym sąsiadem, tylko kimś, kto ma wiele na sumieniu.
Panika i ucieczka! Święcicki rzuca się do biegu
Gdy Święcicki zauważy Marcina i Andrzeja, natychmiast zrozumie, że jest w pułapce. Nie czeka na konfrontację – kulejąc, rzuca się do biegu w stronę swojego domu. Strach i panika malują się na jego twarzy, ale nie ma już odwrotu.
Budzyński i Chodakowski próbują go zatrzymać, jednak ten jest szybszy, mimo kontuzji. Wbija się w drzwi i zatrzaskuje je za sobą, desperacko szukając ratunku. Ale jego pech jest ogromny – właśnie w tym momencie obok domu przejeżdża radiowóz.
Policjanci od razu dostrzegają dziwne zachowanie mężczyzny. Rafał i Natalka zatrzymują się, obserwując, jak Święcicki nerwowo próbuje znaleźć wyjście z tej sytuacji. Z każdą sekundą jego szanse na ucieczkę maleją.
Finał: Aresztowanie i szokujące wyznanie
Kiedy funkcjonariusze podchodzą do domu, Święcicki wie, że to koniec. Próbuje jeszcze coś tłumaczyć, ale policjanci nie dają się nabrać. Jedno spojrzenie na zawartość garażu i wszystko staje się jasne.
Mężczyzna wpada w furię i zaczyna się szarpać, ale w tym momencie Rafał wyciąga z radiowozu dowód, który go pogrąży – kominiarkę. To ona ma związek z wcześniejszymi atakami w siedlisku Magdy i Andrzeja.
Pod wpływem presji Święcicki pęka. Przyznaje się do wszystkiego – zarówno do tego, co działo się nad rzeką, jak i do zagrożenia, jakie stanowił dla Magdy i Budzyńskiego. Dzięki Marcinowi sprawa zostaje zamknięta, a Święcicki trafia tam, gdzie jego miejsce.
Czy to naprawdę koniec? A może w kolejnych odcinkach wyjdą na jaw jeszcze bardziej szokujące tajemnice? „M jak miłość” nie przestaje zaskakiwać!