M jak miłość odcinek 1903: To koniec?! Franka żegna się z życiem i szykuje pogrzeb? Porażająca diagnoza!

Emocje w „M jak miłość” sięgną zenitu, a życie ulubienicy widzów zawiśnie na włosku, bo lekarze nie mają już dla niej dobrych wiadomości. W 1903 odcinku Franka Zduńska usłyszy wyrok, który brzmi jak najgorszy koszmar każdego pacjenta, a jej stan zdrowia gwałtownie się załamie. To, co miało być tylko kontrolą, zamieni się w walkę o każdą minutę życia, a wyniki badań zszokują nawet doświadczonych medyków.

Przerażona góralka, ukrywająca dotąd prawdę przed Pawłem, postanowi na własne żądanie wyjść ze szpitala, by ostatecznie uporządkować swoje sprawy przed spodziewaną śmiercią. Czy to naprawdę ostatnie chwile Zduńskiej w serialu i jak na te tragiczne wieści zareaguje jej mąż, który nie miał o niczym pojęcia? Koniecznie sprawdźcie szczegóły tego wstrząsającego epizodu, który wyciśnie łzy z oczu!

Szpitalny horror Franki. Diagnoza nie pozostawia złudzeń

Fani serialu muszą przygotować się na potężną dawkę dramatu, bo scenarzyści tym razem nie będą mieli litości dla Zduńskich. Franka, grana przez charyzmatyczną Dominikę Kachlik, trafiła na oddział kardiologii z objawami, które początkowo mogły wydawać się niegroźne – bóle głowy czy problemy ze snem. Niestety, w 1903 odcinku „M jak miłość” prawda uderzy w nią z siłą rozpędzonej ciężarówki. Lekarz prowadzący nie będzie owijał w bawełnę. Okazuje się, że wypadek sprzed miesięcy, z którego Zduńska cudem uszła z życiem, pozostawił po sobie śmiertelną pamiątkę.

Specjaliści wykryją u niej tętniakowe poszerzenie aorty. To tykająca bomba zegarowa! Okazuje się, że wcześniejsza operacja ratująca życie wywołała katastrofalne skutki uboczne. Ściana aorty została uszkodzona, a każde kolejne kołatanie serca czy skok ciśnienia mogą doprowadzić do tragedii. Franka zrozumie, że śmierć zagląda jej głęboko w oczy, a czas działa wyłącznie na jej niekorzyść.

Kłamstwo ma krótkie nogi. Paweł dowiaduje się o tragedii

Do tej pory Franka próbowała zgrywać bohaterkę. Okłamywała Pawła, twierdząc, że relaksuje się u rodziny w Bukowinie Tatrzańskiej, podczas gdy tak naprawdę przeżywała horror w szpitalnej sali. W 1903 odcinku „M jak miłość” pęknie i w końcu sięgnie po telefon. To będzie jedna z najtrudniejszych rozmów w historii tego małżeństwa. Zapłakana, roztrzęsiona Zduńska wyzna mężowi prawdę i błagalnym tonem poprosi, by natychmiast do niej przyjechał.

Dla Pawła (Rafał Mroczek) będzie to kompletny szok. Zduński rzuci wszystko i popędzi do szpitala, nie zdając sobie sprawy, że jedzie wysłuchać wyroku na własną żonę. Na miejscu lekarz brutalnie sprowadzi go na ziemię – konieczna jest kolejna, niezwykle ryzykowna operacja. Bez niej Franka nie ma żadnych szans, ale sam zabieg również niesie ze sobą ogromne ryzyko.

Ostatnie pożegnanie? Franka chce wrócić do domu, by umrzeć

Najbardziej poruszające sceny rozegrają się jednak tuż przed planowaną operacją. Franka, świadoma powagi sytuacji, zacznie zachowywać się tak, jakby już pogodziła się z najgorszym. Zamiast leżeć pod kroplówką, zażąda wypisu do domu na kilka dni. Oficjalnie? Chce nabrać sił psychicznych przed zabiegiem. Nieoficjalnie? Wszystko wskazuje na to, że Zduńska chce pożegnać się z bliskimi i „uporządkować swoje sprawy”.

Jej słowa o konieczności załatwienia pewnych rzeczy zmrożą krew w żyłach. Chodzi przecież nie tylko o nią, ale i o małego Antosia. Paweł, choć sam będzie przerażony perspektywą utraty ukochanej, spróbuje zachować kamienną twarz. Zgodzi się na jej powrót na Deszczową, zapewniając, że są w tym razem i że nie pozwoli jej odejść. Jednak w oczach Franki widać będzie rezygnację – czyżby czuła, że to jej ostatnie chwile w domu i że już nigdy tam nie wróci? Widzowie z pewnością wstrzymają oddech, obserwując te chwytające za serce momenty.

Udostępnij