Biedna Kasia nie zazna spokoju nawet w błogosławionym stanie, bo nadchodzące wydarzenia w „M jak miłość” zamienią jej życie w prawdziwe piekło na ziemi. W 1904. odcinku serialu ciężarna bohaterka znajdzie się w potrzasku, gdy chciwa szantażystka ponownie wyciągnie po nią swoje łapska, żądając kolejnej fortuny za milczenie! Sytuacja stanie się tak napięta, że Karska dosłownie zacznie panikować, bojąc się utraty wszystkiego, na czym jej zależy.
Jakby tego było mało, na horyzoncie pojawią się granatowe mundury, a wezwanie na komisariat może ostatecznie pogrążyć kobietę w oczach zaborczego Mariusza. Czy Kasia pęknie pod naporem kłamstw i policyjnych pytań o ucieczkę siostry? Koniecznie przeczytajcie szczegóły tego dramatu, bo emocje sięgną zenitu!
Finansowa studnia bez dna? Anna nie odpuszcza!
Wydawało się, że 30 tysięcy euro to kwota, która zamknie usta każdemu, ale w świecie „M jak miłość” chciwość ludzka nie zna granic. W 1904. odcinku przekonamy się, że koszmar Kasi (w tej roli Paulina Lasota) wcale się nie skończył. Anna (Katarzyna Russ), była laborantka, która pomogła sfałszować wyniki testu DNA na ojcostwo, wraca do gry i to w najgorszym możliwym stylu. Kobieta, która miała zniknąć i ułożyć sobie życie w Niemczech, szybko „przejadła” pieniądze lub uznała, że należy jej się premia za ryzyko.
Dla Kasi to cios prosto w serce. Była przekonana, że słono opłacone milczenie jest gwarancją bezpieczeństwa. Niestety, szantażystka doskonale wie, że trzyma Karską w garści. Anna nie ma już nic do stracenia – zrezygnowała z zawodu i spaliła za sobą mosty, więc jej jedynym źródłem dochodu staje się zdesperowana przyszła mama.
Mroczny sekret i obsesja Mariusza
Sytuacja Kasi jest o tyle dramatyczna, że gra toczy się o najwyższą stawkę – jej związek i spokój rodziny. Kłamstwo w sprawie ojcostwa dziecka to tykająca bomba. Karska oszukuje nie tylko swojego byłego męża Jakuba, ale przede wszystkim obecnego partnera. Mariusz (Mateusz Mosiewicz), choć wydaje się zakochany, zaczyna pokazywać swoją drugą, znacznie mroczniejszą twarz. Jego chorobliwa zazdrość i chęć kontroli sprawiają, że Kasia boi się wykonać jakikolwiek fałszywy ruch.
W 1904. odcinku „M jak miłość” zobaczymy kobietę zapędzoną w kozi róg. Kasia nie chce płacić kolejnych haraczy, uważając, że „rachunki zostały wyrównane”, zwłaszcza że w przeszłości ona również ratowała skórę Sokołowskiej. Jednak logika nie działa na chciwą szantażystkę, a presja ze strony Mariusza sprawia, że każda decyzja może doprowadzić do katastrofy.
Przesłuchanie na komendzie – czy Kasia pęknie?
Jakby problemów z Anną było mało, los postanowił dołożyć ciężarnej bohaterce jeszcze jeden stres. Równolegle do prywatnych dramatów, toczy się śledztwo w sprawie brawurowej ucieczki Justyny (Magdalena Wieczorek). Policja wciąż drąży temat zniknięcia siostry Kasi, która wraz z ukochanym i córeczką uciekła aż na Dominikanę, by uniknąć więzienia.
W 1904. odcinku Karska otrzyma wezwanie na przesłuchanie. To moment krytyczny. Kasia doskonale wie, gdzie jest jej siostra i co się stało, ale czy odważy się kłamać w żywe oczy funkcjonariuszom? Każde wezwanie na policję to także konieczność tłumaczenia się przed Mariuszem, który nie ma pojęcia o rodzinnych tajemnicach ukochanej z czasów jej małżeństwa. Czy stres związany z przesłuchaniem i szantażem nie odbije się na zdrowiu dziecka? Jedno jest pewne – nadchodzący odcinek będzie trzymał w napięciu do ostatniej minuty









