Tego nikt się nie spodziewał, bo obsesja Jakuba na punkcie byłej żony wchodzi na zupełnie nowy, niebezpieczny poziom. W najnowszym, 1904. odcinku „M jak miłość”, detektyw bez ogródek wyzna Martynie, że jego serce wciąż bije tylko dla Kasi i to właśnie ją widzi w roli matki swojego dziecka. Emocje sięgną zenitu, gdy uświadomimy sobie, jak okrutnie los drwi z przystojnego detektywa, który żyje w totalnej nieświadomości.
To będzie scena, która wciśnie was w fotel, bo ironia losu w tym serialu bywa wręcz bezlitosna. Czy Martyna zniesie kolejne upokorzenie i ciągłe słuchanie o rywalce, a może ten dramatyczny splot wydarzeń doprowadzi do przełomu w ich relacji? Koniecznie przeczytajcie, co wydarzy się w tym wstrząsającym odcinku, zanim zasiądziecie przed telewizorami!
Jakub na krawędzi! Czy ta miłość to już choroba?
Wszyscy wiemy, że Jakub Karski (w tej roli niezastąpiony Krzysztof Kwiatkowski) to mężczyzna idealny – wierny, przystojny i o złotym sercu. Jednak w 1904. odcinku „M jak miłość” jego stałość w uczuciach zacznie przypominać niezdrową obsesję. Zamiast ruszyć do przodu u boku pięknej Martyny (Magdalena Turczeniewicz), nasz bohater wciąż tapla się w przeszłości. Choć Wysocka dwoi się i troi, by go wesprzeć, usłyszy słowa, które żadna kobieta nie chciałaby usłyszeć od faceta, na którym jej zależy. Jakub wprost przyzna, że Kasia (Paulina Lasota) wciąż zajmuje pierwsze miejsce w jego sercu. To doprawdy bolesny widok – facet, który ma szansę na nowe szczęście, woli karmić się wspomnieniami o kobiecie, która go zraniła.
Bolesna prawda, o której Karski nie ma pojęcia
Najbardziej szokującym elementem tego odcinka będzie jednak gigantyczna ironia losu, o której wiemy my – widzowie – a o której Jakub nie ma zielonego pojęcia. Kiedy Karski zobaczy małą Zuzię, córeczkę Agaty, jego instynkt ojcowski eksploduje. Detektyw rozklei się zupełnie i wyzna Martynie swoje największe, niespełnione marzenie: chciałby być ojcem. Ale nie z byle kim! W jego fantazjach to Kasia wciąż jest tą jedyną, która powinna nosić jego dziecko.
Dramat polega na tym, że Kasia naprawdę jest w ciąży i to z nim! Jakub wylewa łzy nad niespełnionym marzeniem, które tak naprawdę się realizuje, tylko w atmosferze kłamstw i tajemnic. Czy można wyobrazić sobie większy paradoks? Karski kocha, cierpi i marzy o dziecku, nie wiedząc, że jego potomek jest już w drodze.
Martyna i Jakub – para z rozsądku czy zranionych serc?
Trzeba przyznać, że relacja Jakuba i Martyny to jeden z najbardziej skomplikowanych wątków w „M jak miłość”. Oboje są jak rozbitkowie na morzu niespełnionych miłości. Martyna wciąż wzdycha do Marcina, a Jakub nie widzi świata poza Kasią. W 1904. odcinku zobaczymy, jak bardzo ta dwójka próbuje skleić swoje życie, będąc jednocześnie mentalnie w zupełnie innych miejscach.
Ich wspólna noc w hotelu, choć pełna niedopowiedzeń i spania na podłodze, pokazała, że jest między nimi chemia i szacunek. Ale czy to wystarczy? Martyna słucha wynurzeń Jakuba o innej kobiecie z anielską cierpliwością, ale jak długo można być tą „drugą” i powierniczką problemów sercowych? Fani serialu już spekulują, że być może to właśnie Martyna i Jakub finalnie stworzą rodzinę dla dziecka Kasi, jeśli wydarzy się coś dramatycznego. Jedno jest pewne – scenarzyści szykują nam prawdziwy emocjonalny rollercoaster









