Czy to możliwe, że osoba, która chce pomóc najbardziej, stanie się gwoździem do trumny pogrążonego w żałobie wdowca? W 1908. odcinku „M jak miłość” emocje sięgną zenitu, a widzowie będą świadkami, jak Kinga Zduńska nieświadomie doprowadza szwagra do kompletnej ruiny psychicznej. Po miesiącu od tragicznej śmierci Franki, Paweł podejmuje heroiczną walkę o normalność dla dobra małego Antosia, jednak ten kruchy spokój wisi na włosku.
Jeden z pozoru niewinny gest Kingi sprawi, że w Zduńskim pękną wszelkie tamy, a misternie budowana stabilizacja legnie w gruzach w ułamku sekundy, przywołując najczarniejsze demony przeszłości. Wdowca ogarnie szał, który zakończy się jego tajemniczym zniknięciem, zostawiając rodzinę w głębokim szoku i przerażeniu. Co takiego zobaczył Paweł, że kompletnie stracił panowanie nad sobą? Koniecznie poznajcie wstrząsające szczegóły tego dramatu!
Bolesna codzienność wdowca. Paweł walczy o przetrwanie dla Antosia
W nadchodzącym, 1908. odcinku „M jak miłość”, zobaczymy Pawła Zduńskiego w najtrudniejszej roli jego życia. Od śmierci ukochanej Franki minął zaledwie miesiąc – miesiąc wypełniony bólem, pustką i mechanicznym wykonywaniem codziennych czynności. Widzowie z pewnością dostrzegą, jak wiele kosztuje go każdy uśmiech posłany w stronę Antosia. To właśnie dla chłopca Zduński stara się być skałą, próbując zastąpić mu oboje rodziców i nie pozwolić, by żałoba zniszczyła dzieciństwo jego przybranego syna.
Rodzina Mostowiaków staje na wysokości zadania. Marysia, wypełniając ostatnią wolę zmarłej synowej, otacza syna opieką, a Barbara i reszta rodu trzymają rękę na pulsie. Wydawałoby się, że najgorszy, pierwszy szok już minął i Paweł powoli zaczyna wychodzić na prostą. Niestety, w świecie serialowych emocji cisza często zwiastuje potężną burzę. Tym razem to Kinga, chcąc dobrze, niechcący podpali lont pod beczką prochu, na której siedzi jej szwagier.
Kinga wyciąga „duchy z szafy”. To nagranie zmieni wszystko!
Atmosfera na Deszczowej zgęstnieje w mgnieniu oka, gdy Kinga zdecyduje się na krok, który w jej mniemaniu miał być ukojeniem, a okaże się emocjonalną torturą. Zduńska przekaże Pawłowi telefon z nieznanymi dotąd nagraniami. Okazuje się, że Franka, przeczuwając najgorsze lub po prostu chcąc zostawić ślad, nagrała wideo wiadomości tuż przed swoją śmiercią. To będzie moment, który złamie serca wszystkim fanom produkcji.
Na ekranie zobaczymy przerażoną góralkę, która dzieli się swoimi obawami przed operacją. Słowa „Strasznie się boję…” wybrzmią z telefonu z porażającą siłą. Tragizm tej sytuacji potęguje fakt, że Franka nie doczekała nawet planowanego zabiegu – zabił ją pęknięty tętniak. Dla Pawła, który wciąż łudził się, że jakoś poukłada sobie życie, usłyszenie głosu zmarłej żony i zobaczenie jej strachu będzie ciosem prosto w serce. To tak, jakby na nowo przeżywał moment jej odejścia, ale ze zdwojoną siłą.
Agonia i ucieczka! Czy Zduński wróci do nałogu przez błąd bratowej?
Reakcja Pawła w 1908. odcinku „M jak miłość” będzie gwałtowna i nieprzewidywalna. Zamiast wzruszenia, wdowca ogarnie furia zmieszana z bezbrzeżną rozpaczą. „Dobre chęci” Kingi okażą się katalizatorem katastrofy. Zduński nie wytrzyma napięcia – wybuchnie niekontrolowanym gniewem, który przerazi domowników. Wszystko to, co tłumił w sobie przez ostatnie tygodnie, wyleje się na zewnątrz w najgorszy możliwy sposób.
Finał tego wątku zapowiada się dramatycznie. Paweł, nie radząc sobie z falą wspomnień i bólu, po prostu zniknie! Czy ucieczka oznacza powrót do mrocznej przeszłości Zduńskiego? Fani doskonale pamiętają, że bohater miał już problemy z alkoholem w sytuacjach kryzysowych. Czy nieprzemyślany ruch Kingi sprawi, że Paweł znów stoczy się na dno, zostawiając Antosia samego? Jedno jest pewne – po tym odcinku w rodzinie Zduńskich nic już nie będzie takie samo.









