Dziewczyny, usiądźcie wygodnie i zapnijcie pasy, bo to, co wydarzyło się w 269. odcinku „Miłości i nadziei”, to istny rollercoaster emocji! Serio, myślałam, że już nic mnie w tym serialu nie zaskoczy, a tu proszę – scenarzyści zafundowali nam taką dawkę dramy, że ledwo nadążałam z robieniem notatek. Od testu ciążowego, który trzymał w napięciu jak najlepszy thriller, po wyznanie miłości, które wstrząsnęło fundamentami całego domu. Gotowe? No to jedziemy z tym koksem!
Bahar i test ciążowy, czyli dramat w trzech aktach
Pamiętacie ten moment, kiedy Hulya wręczyła Bahar test ciążowy? Cała ta scena od początku pachniała kłopotami. Bahar, blada jak ściana, zamyka się w łazience, a reszta kobiet czeka na zewnątrz, jakby miały zaraz usłyszeć wyrok. Czas dłużył się w nieskończoność, a ja razem z nimi wstrzymywałam oddech.
Chwila prawdy, która trwała wieki
Kiedy Bahar w końcu wyszła, wyglądała jak duch. Drżącą ręką podaje test Hulyi, a ta… marszczy brwi. „Nic tu nie ma” – mówi. I w tym momencie wszystkie pomyślałyśmy to samo: „Jak to nic?!”. Jedna kreska – brak ciąży. Dwie – ciąża. A zero kresek? Czy to w ogóle możliwe? Naciye od razu rzuciła, że test pewnie wadliwy. No cóż, zdarza się, prawda?
Ale napięcie rosło. Bahar zaczęła się chwiać, prawie zemdlała, a jej lodowate dłonie zdradzały, jak bardzo jest przerażona. Cavidan i Naciye zaprowadziły ją do łóżka, a ja wciąż patrzyłam na ten nieszczęsny test w dłoniach Hulyi, zastanawiając się, co tu się, do cholery, dzieje.
Dwie kreski! I co teraz, Panie Kuzey?
I wtedy nastąpił zwrot akcji godny Oscara. Hulya nagle wytrzeszcza oczy i krzyczy: „Są… są dwie kreski! Bahar… ty jesteś w ciąży!”. Szok! Niedowierzanie! Radość? No, nie do końca. Bo mina Bahar mówiła wszystko. To nie była dobra wiadomość. To była katastrofa na miarę Titanica.
I tu muszę na chwilę się zatrzymać. Cała ta sytuacja jest tak strasznie smutna. Dziewczyna dowiaduje się, że zostanie matką, a jedyne, co czuje, to przerażenie. Bo wie, że ojcem jest mężczyzna, który jej nie kocha i prawdopodobnie nigdy nie pokocha. Czy można sobie wyobrazić gorszy scenariusz?
Matka roku? Cavidan wkracza do akcji
Gdybyście myślały, że gorzej być nie może, to znaczy, że nie znacie Cavidan. Kiedy Bahar zalewała się łzami w salonie, jej matka podeszła i szepnęła jej do ucha coś, co zmroziło mi krew w żyłach. „Brawo, kochanie. Zrobiłaś piękne przedstawienie… Kuzey nie będzie miał wyjścia – ożeni się z tobą”. No serio, ta kobieta ma serce z lodu? Własna córka rozpada się na kawałki, a ona myśli tylko o tym, jak ugrać swoje.
Bahar próbowała jej wytłumaczyć, że jej łzy są prawdziwe, że nie chce ślubu z litości. Ale Cavidan, jak to Cavidan, wie lepiej. „Z czasem cię pokocha” – rzuciła z beztroską, która doprowadzała mnie do szału. Czy ona naprawdę wierzy w te bajki, czy po prostu ma gdzieś uczucia własnego dziecka? IMO to drugie.
Wielki finał w ramionach (nie)ukochanego
Apogeum dramatu nastąpiło, kiedy Bahar postanowiła uciec przed powrotem Kuzeya. Zaczęła krzyczeć, że nie chce go widzieć, że nienawidzi go za to, że ożeni się z nią z poczucia obowiązku. Że woli umrzeć, niż żyć bez jego miłości. I wiecie co? W progu stał on. Kuzey. Słyszał absolutnie wszystko.
Jego mina – bezcenna. Mieszanka szoku, bezradności i cholera wie czego jeszcze. Bahar zamarła, a potem… osunęła się prosto w jego ramiona. Koniec sceny. Kurtyna. A my zostajemy z milionem pytań i szczęką na podłodze. Co on teraz zrobi?!
Tajemnicze spotkanie w szpitalu – czy Feraye właśnie znalazła klucz do wszystkiego?
Zanim ochłoniemy po dramie z testem ciążowym, scenarzyści przerzucają nas do szpitalnego parku, gdzie Feraye przeżywa własne objawienie. Spacerując z Kuzeyem i doktorem Leventem, nagle zauważa dziewczynę. Tę samą, którą Hulya pokazała jej na zdjęciu. Silę.
Sila, dziewczyna z fotografii i… kwiat życia?
To nie było zwykłe spotkanie. Feraye od razu poczuła jakieś dziwne, metafizyczne połączenie z Silą. Wiecie, to uczucie, kiedy kogoś widzisz pierwszy raz, a masz wrażenie, że znasz go od zawsze? Dokładnie to jej się przytrafiło. Kiedy ich spojrzenia się spotkały, Sila uśmiechnęła się nieśmiało, a potem zaczęła mówić o jakimś „kwiecie życia”, który podlała, żeby mógł dalej kwitnąć.
O co chodzi z tym kwiatem? Jakaś metafora, czy coś więcej? Zaraz potem jej nastrój się zmienił. Zaczęła nerwowo tłumaczyć, że nic złego nie zrobiła, że nikt jej nie wierzy. Była w tym taka niewinność i rozpacz, że serce się kroiło. Levent delikatnie zabrał ją z powrotem do szpitala, a Feraye została z totalnym mętlikiem w głowie.
Feraye na tropie prawdy
Ta scena była krótka, ale niezwykle ważna. Feraye jest teraz w stu procentach przekonana, że Sila jest niewinna. Że Hulya się myliła i że cała historia jest jednym wielkim nieporozumieniem. Co więcej, kiedy później dotarła do domu Kuzeya, próbowała powiedzieć o wszystkim Naciye. Ale reakcja Naciye? Chłód i milczenie. Jakby w ogóle nie chciała tego słyszeć. Dziwne, prawda? Coś mi tu śmierdzi i to bardzo.
Trójkąt, kwadrat… a może już pięciokąt miłosny? Ege w końcu pęka!
A teraz przejdźmy do drugiego trzęsienia ziemi tego odcinka. Jeśli myśleliście, że sytuacja między Ege, Zeynep i Melis jest już wystarczająco skomplikowana, to trzymajcie się mocno. Bo właśnie do gry na pełnych obrotach wkroczył Cihan.
Cihan prowokuje, Ege milczy
Wszystko zaczęło się, gdy Cihan wpadł do domu i stanął twarzą w twarz z Ege. Bez owijania w bawełnę zapytał: „Czy nadal zależy ci na Zeynep?”. Ege oczywiście zaczął się ciskać, ale na pytanie nie odpowiedział. Jego milczenie było głośniejsze niż jakikolwiek krzyk. Cihan nie odpuszczał, a atmosfera gęstniała z każdą sekundą.
„Tak. Kocham ją.” – słowa, które zniszczyły świat Melis
Do salonu weszła Zeynep, a zaraz za nią Melis. I to właśnie Melis, jako „prawowita żona”, zażądała odpowiedzi. Wszyscy wstrzymali oddech, a Ege… w końcu to z siebie wyrzucił. Cicho, ale wyraźnie, tak żeby wszyscy usłyszeli.
„Tak. Kocham ją.”
Dziewczyny, ja w tym momencie prawie spadłam z kanapy. Wyobrażacie sobie minę Melis? I Zeynep? Ege właśnie przy swojej ciężarnej żonie wyznał miłość innej kobiecie. To już nie jest drama, to jest telenowela na sterydach!
Furia wściekłej żony, czyli Melis w akcji
Reakcja Melis była, delikatnie mówiąc, wybuchowa. Najpierw niedowierzanie, potem błaganie („Kochasz ją… jak przyjaciela, prawda?”), a na końcu czysta, niepohamowana furia. Ege dobił ją, wyjaśniając, że ożenił się z nią tylko z obowiązku, z powodu dziecka, ale nigdy nie przestał kochać Zeynep. Ała. To musiało boleć.
Melis oczywiście całą winę zwaliła na Zeynep, oskarżając ją o manipulację i sprowokowanie całej sytuacji. A potem… rzuciła się na nią z pazurami. Gdyby nie Ege i Yildiz, pewnie doszłoby do rękoczynów. Ten wrzask nienawiści, ta bezsilność w oczach Melis… Szczerze? Trochę jej współczuję, ale z drugiej strony… dziewczyno, czego ty się spodziewałaś, wchodząc w taki układ?
A Wy co myślicie? Kuzey ożeni się z Bahar z litości i ugrzęźnie w nieszczęśliwym małżeństwie? A Ege? Czy to wyznanie cokolwiek zmieni, czy tylko pogrąży wszystkich w jeszcze większym bagnie? Czekam na Wasze teorie w komentarzach! 😉