Dziewczyny, trzymajcie mnie, bo zaraz spadnę z krzesła! Myślałam, że w tym serialu widziałam już wszystko, ale to, co wydarzyło się w 270. odcinku „Miłości i nadziei”, przechodzi ludzkie pojęcie. Kiedy Kuzey klęka (no dobra, nie klękał, ale wiecie, o co chodzi) przed Bahar, mój mózg po prostu odmówił współpracy. Zapnijcie pasy, bo czeka nas jazda bez trzymanki przez gąszcz sekretów, szantaży i absolutnie niezrozumiałych decyzji. Gotowe? To jedziemy!
Szantaż, sekrety i podsłuchujący Alper – czyli dramat w ogrodzie
Zacznijmy od początku, bo intryga goni intrygę. Feraye, cała roztrzęsiona, wraca do domu po spotkaniu z Silą. Widać, że widok tej biednej dziewczyny w szpitalu psychiatrycznym kompletnie ją rozbił. I ja jej się wcale nie dziwię! Od razu mówi Naciye, że Sila jest niewinna i że Kuzey musi poznać prawdę. A co na to nasza ulubiona teściowa z piekła rodem? No cóż, Naciye ma na to jedną odpowiedź: „Nie ma mowy!”.
I tutaj, kochane, zaczyna się prawdziwy cyrk. Naciye, z zimną krwią godną seryjnej morderczyni, stwierdza, że nie ma litości dla Sili, bo „skrzywdziła jej syna”. Halo, kobieto, czy my oglądamy ten sam serial? Twoja nowa kandydatka na synową, Bahar, jeszcze do niedawna była dla ciebie wrogiem publicznym numer jeden! Ale teraz, kiedy chodzi o ukrycie prawdy, nagle wszystko się zmienia. Hipokryzja w czystej postaci, IMO.
Ale to nie koniec. Kiedy Feraye upiera się, że powie wszystko Kuzeyowi, Naciye wyciąga asa z rękawa. A raczej bombę atomową. Szantażuje Feraye, przypominając jej o sekrecie, który skrywała przez lata.
- Sekret nr 1: Naciye wiedziała, że ojcem Zeynep jest Bulent, ale milczała.
- Sekret nr 2: Teraz żąda od Feraye, by ta milczała w sprawie Sili.
Normalnie ręce opadają! Jedna tajemnica za drugą. Ale wiecie, co jest w tym wszystkim najlepsze? Całą tę soczystą rozmowę podsłuchuje Alper, ukryty za krzaczkami jak rasowy szpieg. Ten błysk w jego oku, kiedy usłyszał, że w grę wchodzą pieniądze i matka Zeynep, Gonul… czuję w kościach, że ten lis chytrusek narobi jeszcze niezłego bałaganu. Jak myślicie, co teraz zmaluje?
Kuzey, czyś ty oszalał? Oświadczyny, których nikt się nie spodziewał
Przenieśmy się teraz do szpitala, gdzie rozgrywa się główny dramat tego odcinka. Po chwilach napięcia i nerwowego oczekiwania, lekarka ogłasza werdykt: Bahar nie jest w ciąży. Uff, co za ulga! Przynajmniej dla Hulyi, która wyglądała, jakby właśnie wygrała milion na loterii. Kuzey też wydaje się odetchnąć, choć jego twarz pozostaje nieodgadniona.
Logika podpowiadałaby, że skoro nie ma dziecka, to nie ma też powodu do ślubu, prawda? Hulya nawet próbuje to delikatnie zasugerować Kuzeyowi. Ale on… on ma chyba jakiś własny, alternatywny wszechświat w głowie. Znajduje zapłakaną Bahar przy basenie, ociera jej łzy i z kamienną twarzą wypala:
— Weźmy ślub.
Przepraszam, co?! W tym momencie musiałam zatrzymać odcinek i sprawdzić, czy na pewno dobrze usłyszałam. Bahar jest równie zszokowana, ale Kuzey idzie za ciosem: „Nie mówię tego, bo muszę. Mówię, bo tego pragnę. Czy… zostaniesz moją żoną?”. SERIO, Kuzey? Jeszcze pięć minut temu modliłeś się, żeby nie zostać ojcem, a teraz chcesz się żenić? Gdzie tu sens, gdzie logika?
Oczywiście Bahar, w euforii i ze łzami szczęścia, zgadza się bez wahania. Cavidan, która obserwuje całą scenę, wygląda, jakby właśnie spełniło się jej największe marzenie. Tylko Naciye stoi jak wryta, z miną mówiącą: „Synu, czy tobie kompletnie odbiło?”. A na dobicie Kuzey ogłasza, że ślub odbędzie się… jutro. No cóż, przynajmniej nie daje sobie czasu na przemyślenie tej absurdalnej decyzji.
Złamane serca i niespodziewane wyznania: Cihan kontra Zeynep
W całym tym chaosie jest też chwila na odrobinę romantyzmu, choć z gorzkim posmakiem. Cihan w końcu zbiera się na odwagę i w piękny, poetycki sposób wyznaje Zeynep swoje uczucia. Porównuje je do wiatru, do fal, do czegoś naturalnego i nieuniknionego. Muszę przyznać, Cihan ma gadane, co nie?
Jego monolog był naprawdę wzruszający. Opowiedział o śmierci matki, o tym, jak ból uderzył go w najmniej spodziewanym momencie, przy jajecznicy. To było takie ludzkie i prawdziwe. Pokazał swoją wrażliwą stronę, a to zawsze działa na plus.
Niestety, Zeynep, choć wyraźnie poruszona jego słowami, nie jest gotowa na nowy związek. Mówi, że dopiero co wyszła z jednej burzy i nie ma siły na kolejny wiatr. I wiecie co? Rozumiem ją. Po tym wszystkim, co przeszła, potrzebuje spokoju, a nie kolejnych emocjonalnych zawirowań. Serce mi się jednak trochę kraje, bo Cihan wydaje się naprawdę w porządku. Szkoda, że trafili na siebie w tak trudnym momencie.
Nadzieja dla Sili i… jej lekarz? Coś tu jest na rzeczy!
A co u naszej Sili? Na szczęście tu mamy trochę dobrych wiadomości! Jej terapia przynosi efekty, a doktor Levent ma dla niej niespodziankę. Od teraz będzie mogła wychodzić na przepustki poza szpital. A kto będzie jej towarzyszył? Oczywiście on sam!
Levent mówi jej, że jej ufa i wierzy w jej niewinność. Chce jej pomóc odzyskać wspomnienia i udowodnić, że nie jest winna. To wspaniała wiadomość i promyk nadziei w tym mrocznym tunelu. Ale czy tylko ja mam wrażenie, że ten Levent patrzy na Silę jakoś… inaczej? 😉 Ten jego ciepły uśmiech i troska w oczach… coś mi mówi, że to może być początek czegoś więcej niż tylko relacji pacjent-lekarz. I kibicuję temu z całego serca!
Kłamstwa Melis i tragedia w tle – ojciec Zeynep walczy o życie
Na koniec zostawiłam prawdziwą bombę. Melis, mistrzyni manipulacji, dostaje wiadomość od Gokhana, prawdziwego ojca jej dziecka. A ten dupek pisze jej bezczelnie, że w jego rodzinie nie było chorób genetycznych i żeby do niego nie dzwoniła, bo… ożenił się. Co za łajdak!
Co robi Melis? Oczywiście wykorzystuje sytuację, żeby jeszcze bardziej wkręcić Egego. Urządza scenę z koszmarem o chorym dziecku, wyciska z siebie krokodyle łzy i po raz kolejny zapewnia go, że jest jej pierwszym i jedynym mężczyzną. Ege, biedny, naiwny chłopak, oczywiście wszystko kupuje i tuli ją, obiecując, że będzie wspaniałym ojcem. Aż mnie skręca, jak na to patrzę.
Ale to wszystko jest tylko przystawką przed daniem głównym. Nagle z dołu dobiega przeraźliwy krzyk Feraye. Okazuje się, że dzwonili ze szpitala w Londynie. Bulent, ojciec Melis (i Zeynep, o czym Melis nie wie!), dwa tygodnie temu miał wypadek na jachcie i od tamtej pory jest w śpiączce.
To jest prawdziwy szok. A reakcja Melis? Przewidywalna do bólu. Zamiast martwić się o ojca, całą swoją wściekłość kieruje na Zeynep, wrzeszcząc, że to wszystko jej wina i jej matki. Ta dziewczyna jest po prostu niereformowalna.
Co dalej? Ten serial nie daje nam odetchnąć!
I tak kończy się ten szalony odcinek. Mamy więc na stole: szantaż, fałszywą ciążę zakończoną prawdziwymi oświadczynami, złamane serce, nową nadzieję i tragiczną wiadomość z Londynu. Wow. Po prostu wow.
Zostajemy z milionem pytań. Czy ślub Kuzeya i Bahar naprawdę dojdzie do skutku? Co Alper zrobi z sekretem Naciye? I najważniejsze – czy Bulent przeżyje i czy prawda o ojcostwie Zeynep w końcu wyjdzie na jaw?
Ja już nie mogę się doczekać kolejnego odcinka, a Wy? Dajcie znać w komentarzach, co myślicie o tej całej sytuacji! Trzymajcie się ciepło