Miłość i nadzieja odc. 271: Bulent BŁAGA o wybaczenie! Kto kłamie w tym trójkącie miłosnym?

No i stało się, dziewczyny. Usiądźcie wygodnie, zaparzcie sobie melisę (albo coś mocniejszego, bo będzie potrzebne), bo odcinek 271 „Miłości i nadziei” to istny rollercoaster emocji, intryg i, co tu dużo mówić, totalnego absurdu. Kiedy myślałam, że w tym serialu widziałam już wszystko, scenarzyści znowu udowodnili mi, jak bardzo się myliłam. Mamy tu płacz, zgrzytanie zębów, manipulacje godne mistrza i oczywiście wielką, wstrząsającą dramę. Czy Bulent naprawdę jest niewinny? A może to Gonul jest ofiarą? Spróbujmy to razem rozkminić.

Bulent gra ofiarę, a Feraye… cóż, jest Feraye

Zaczynamy z grubej rury. Feraye, w otoczeniu swojej świty (Belkis, Melis i Ege), odbiera wideorozmowę od Bulenta. I co widzimy? Nasz bohater leży w szpitalnym łóżku, a jego twarz wygląda, jakby spotkała się z drzwiami od stodoły. Siniaki, plastry, ogólny wygląd zbitego psa. Od razu włącza się tryb „tęskniłem za wami” i pytanie o Zeynep. No oczywiście. Melis, jego własna córka, która nosi pod sercem jego wnuka, jest powietrzem. Jej mina mówi wszystko – gorycz wylewa się z ekranu. Serio, faceci. Czasem wystarczyłoby jedno proste pytanie: „A jak ty się czujesz, córeczko?”. Ale nie, po co.

Później, gdy Melis w końcu dopada do głosu i pyta go wprost o pocałunek z Gonul, Bulent odpala protokół zaprzeczania. Jego odpowiedź jest tak stanowcza, że przez chwilę sama prawie mu uwierzyłam. „Nigdy, moja córko. Nigdy. W tym życiu kocham tylko twoją mamę.” Twarz Feraye momentalnie łagodnieje, jakby ktoś właśnie podał jej kubek gorącej czekolady w zimowy wieczór. Słodko, prawda?

Ale zaraz, zaraz. Chwilę później, w rozmowie z Belkis, Feraye sama przyznaje, że widziała ich całujących się na własne oczy i że ten obraz nie chce zniknąć z jej głowy. Co więcej, mówi coś bardzo mądrego: „Tu nie chodzi tylko o to, kto kłamie. On stał się dla mnie obcy”. I to jest sedno sprawy! Można wybaczyć zdradę, ale jak odbudować zaufanie do kogoś, kto stał się dla ciebie obcym człowiekiem? Czy naprawdę można wybaczyć coś takiego, nawet jeśli to „tylko” pocałunek? IMO, to już jest pęknięcie, którego nie da się skleić. A SMS od Bulenta z kolejnymi zapewnieniami o miłości? Feraye sama nie wie, czy to wymówka, czy prawda. Witaj w klubie, kochana. My też nie.

Melis na wojennej ścieżce. Konfrontacja, której potrzebowałyśmy!

Jeśli jest coś, co uwielbiam w Melis, to jej absolutny brak hamulców. Kiedy już dostaje od tatusia potwierdzenie, że to Gonul jest tą złą, nasza etatowa drama queen nie czeka ani chwili. Wsiada w samochód i jedzie wymierzyć sprawiedliwość. Ta scena pod domem Gonul to czyste złoto. Melis wali w drzwi, jakby chciała je staranować, a kiedy Gonul w końcu je otwiera, zaczyna się jazda bez trzymanki.

Wyzwiska lecą na prawo i lewo. „Żałosna żmija!”, „Rozbijaczka małżeństw!”, „Nędzny wężu!”. Gonul oczywiście nie pozostaje jej dłużna, twierdząc, że to Bulent się w niej zakochał i zrzucił całą winę na nią, żeby ratować własną skórę. I teraz pytanie za sto punktów: kto mówi prawdę? Z jednej strony mamy faceta, który ma sporo na sumieniu (pamiętajmy o wszystkich jego kłamstwach na temat Zeynep). Z drugiej strony Gonul, która, no cóż, też nie jest święta.

Ege próbuje być głosem rozsądku, ale przy Melis to jak szeptanie podczas huraganu. Jego chłodne spojrzenie rzucone Gonul mówi jednak wszystko – on też jej nie wierzy. Argument Melis, że nawet własna córka Gonul już jej nie ufa, trafia w czuły punkt. To jest moment, w którym szala przechyla się na niekorzyść Gonul.

A przy okazji… nowa gosposia w pakiecie?

I kiedy myślisz, że nic cię już nie zaskoczy, Melis wykonuje ruch godny mistrza szachowego. W całym tym chaosie, po tej karczemnej awanturze, odwraca się do Sedy (która przez cały czas stała z boku z miną wystraszonej sarenki) i rzuca: „Chodź z nami”. Co?! Ege jest w takim samym szoku jak my wszyscy.

Okazuje się, że Melis postanowiła zatrudnić Sedę jako nową gosposię. Tak po prostu. Bo Yildiz już nie pracuje, a Seda jest „uczciwa i godna zaufania”. I potrzebuje dachu nad głową. Logika? A komu to potrzebne! Melis właśnie wpuściła do swojego domu siostrę kobiety, którą przed chwilą nazwała żmiją. To się nie może dobrze skończyć, prawda? :/

Cihan, czyli jak zmanipulować dziewczynę w trzech prostych krokach

Przejdźmy teraz do drugiego największego szkodnika tego odcinka – Cihana. Ten gość to podręcznikowy przykład toksycznego manipulatora. Jego plan „zdobycia” Zeynep jest tak perfidny, że aż trudno w to uwierzyć. Zobaczmy, jak to rozegrał:

  1. Stwórz problem, a potem zaoferuj rozwiązanie: Cihan wie, że Zeynep marzy o studiach i potrzebuje pieniędzy. Nagle, jak królik z kapelusza, wyciąga ofertę stypendium od swojego „szefa”. Mówi, że szef chce pomóc kilku studentom, a on od razu pomyślał o niej. Och, jaki on szlachetny!
  2. Zbuduj fałszywe poczucie bezpieczeństwa: Zapewnia ją, że stypendium jest bezwarunkowe, a ona nie ma nic do stracenia. Nalega, żeby chociaż pojechała porozmawiać. Przecież co złego może się stać, prawda?
  3. Zostań jej bohaterem: Zawozi ją do rezydencji „szefa”, a tak naprawdę do wynajętego typa, który ma złożyć jej niemoralną propozycję. Gdy Zeynep wybiega zszokowana, Cihan odgrywa scenę życia. Udając oburzenie, rzuca się do środka domu, jakby chciał wymierzyć sprawiedliwość. Wraca z rozciętą brwią, grając rycerza, który obronił jej honor i jeszcze stracił przez to pracę. Brawo, Cihan, Oscar za rolę pierwszoplanową się należy.

To jest tak obrzydliwe, że aż brakuje słów. Zeynep, biedna, naiwna dziewczyna, oczywiście łyka wszystko jak pelikan. Jeszcze go pociesza i prosi, żeby się nie obwiniał. A on stoi tam, zadowolony z siebie, bo jego chory plan idzie jak po maśle. Mam tylko nadzieję, że prawda kiedyś wyjdzie na jaw i Zeynep zobaczy, z kim ma do czynienia.

A w drugim uniwersum… Sila i jej suknia ślubna

Na chwilę opuszczamy ten dom wariatów i przenosimy się do zupełnie innej bajki. Sila, która wciąż nic nie pamięta, spaceruje z doktorem Leventem. To urocza, spokojna scena, która jest jak balsam dla naszych zszarganych nerwów. Sila pomaga starszemu panu przejść przez ulicę, co utwierdza Leventa w przekonaniu, że jest „wyjątkowo dobrą osobą”. No wiemy, doktorze, wiemy.

Przełom następuje, gdy zatrzymują się przed salonem sukien ślubnych. Widok manekinów w bieli wywołuje u Sili przebłysk wspomnienia. „Suknia ślubna… Widziałam siebie w takiej sukni. Byłam wtedy… porwana.” To pierwszy konkretny trop! Levent, zamiast panikować, wpada na genialny (albo szalony) pomysł – chce, żeby przymierzyła suknię, bo to może pomóc jej odzyskać pamięć. I rzuca półżartem: „A kto wie… może nawet weźmiemy ślub”. Czy tylko ja wyczuwam tu coś więcej niż tylko żart? 😉

Kuzey widzi wszystko i… podejmuje decyzję?

I tu akcja nabiera tempa. Bo kto jest w tym samym salonie sukien ślubnych? Oczywiście Kuzey z Bahar. On, znudzony przymiarkami, wychodzi na balkon i jego oczom ukazuje się widok, który mrozi mu krew w żyłach. Widzi Silę, idącą za rękę z jakimś facetem. Jego mina – bezcenna. Zaskoczenie, niedowierzanie, a potem czysta, nieskrępowana wściekłość.

Co robi z tą informacją? Oczywiście nic. Zamiast pobiec, wyjaśnić, zapytać – on wraca do domu i wygłasza Bahar przemowę. Mówi jej, że już nie myśli o Sili, że nie ma jej ani w jego umyśle, ani w sercu. „Żenię się z tobą i nikt, absolutnie nikt, nie zdoła stanąć nam na drodze.” Jasne, Kuzey. A ja jestem królową Anglii. Widać po nim, że kłamie. To tylko zasłona dymna, próba oszukania samego siebie. A Bahar? Ona oczywiście jest w siódmym niebie. Jej triumfujący uśmiech mówi wszystko – myśli, że wygrała. Biedna, nie wie, że w tej grze nie ma wygranych.

Podsumowując ten chaos…

Ten odcinek zostawił nas z większą liczbą pytań niż odpowiedzi. Bulent kontra Gonul to bitwa, w której obie strony mają coś za uszami. Melis wpuściła do domu konia trojańskiego w postaci Sedy. Cihan zacieśnia pętlę wokół Zeynep, a ona nie ma o niczym pojęcia. A Kuzey, zamiast walczyć o miłość, postanowił ją pogrzebać i ożenić się z siostrą swojej ukochanej.

A Wy co o tym myślicie? Komu wierzycie w tej całej aferze – Bulentowi czy Gonul? Czy Zeynep w końcu przejrzy na oczy? Dajcie znać w komentarzach, bo ja już sama nie wiem, co myśleć! Jedno jest pewne – następny odcinek będzie gorący

Kolejne streszczenia