Fani sagi o Mostowiakach muszą przygotować się na wstrząs, który dosłownie wbije ich w fotele i wyciśnie morze łez. W 1907. odcinku „M jak miłość” życie Zduńskich zamieni się w koszmar, a śmierć Franki na zawsze przekreśli marzenia o szczęśliwym domu w Grabinie. Dominika Kachlik, która przez pięć lat wcielała się w ukochaną żonę Pawła, w końcu nie wytrzymała medialnej burzy i postanowiła zabrać głos.
Jej słowa na Instagramie są jednak zupełnie inne, niż wszyscy się spodziewali, a prośba skierowana do widzów daje do myślenia. Czy to definitywny koniec, czy może scenarzyści szykują nam jeszcze większą niespodziankę? Koniecznie sprawdźcie, co tak naprawdę dzieje się za kulisami serialowego giganta i jak na te tragiczne doniesienia reaguje sama gwiazda!
Czarne chmury nad Zduńskimi – to koniec pewnej epoki
Jeśli myśleliście, że scenarzyści „M jak miłość” wyczerpali już limit nieszczęść dla Pawła Zduńskiego, to niestety, jesteście w ogromnym błędzie. Nadchodzi sądny dzień, który w kalendarzach fanów zapisze się czarnymi zgłoskami. Wtorek, 3 lutego 2026 roku, przyniesie emisję 1907. odcinka, w którym wydarzy się niewyobrażalna tragedia. To właśnie wtedy Franka, góralka z krwi i kości, która wniosła do serialu tyle życia i energii, ma pożegnać się z tym światem.
Dla Rafała Mroczka, serialowego Pawła, oznacza to powrót do roli, której nikt mu nie zazdrości – samotnego ojca pogrążonego w żałobie. Scenariusz nie ma litości: Zduński zostanie sam z małym synkiem, Antosiem, a marzenia o wspólnym wychowywaniu dziecka legną w gruzach. Czy rodzina Mostowiaków udźwignie ten cios? Wszystko wskazuje na to, że Bukowina Tatrzańska i Grabina pogrążą się w głębokiej rozpaczy, a widzowie będą musieli sięgnąć po zapas chusteczek.
Wyścig z czasem, którego nie da się wygrać
Szczegóły śmierci Franki mrożą krew w żyłach. To nie będzie spokojne odejście. Wszystko zacznie się od druzgocącej diagnozy, którą usłyszymy zaledwie kilka odcinków wcześniej. Tętniak aorty – to brzmi jak wyrok. Choć Zduńska trafi pod opiekę wybitnych specjalistów, a doktor Billip dwoi się i troi, by uratować pacjentkę, los bywa okrutny.
W szpitalnych korytarzach rozegra się prawdziwy horror. Franka nie doczeka nawet planowanej operacji, która miała być jej jedyną deską ratunku. Tętniak pęknie w najmniej oczekiwanym momencie, tuż przed zabiegiem, nie dając lekarzom żadnych szans na reakcję. Paweł, który do końca będzie trwał przy łóżku ukochanej, otrzyma wiadomość, która złamie mu serce. To chwila, w której minuty decydują o życiu i śmierci, a tym razem zegar niestety odliczy ostatnie sekundy życia jego żony.
Dominika Kachlik ma dość spoilerów? Zaskakujący apel aktorki
Gdy tylko w sieci zawrzało od plotek o odejściu Dominiki Kachlik z obsady po pięciu latach, aktorka została dosłownie zasypana pytaniami. Fani nie mogą uwierzyć, że w momencie, gdy jej bohaterka wreszcie zaznała spokoju i zaczęła budowę domu, twórcy postanowili ją uśmiercić. Czy gwiazda potwierdziła te tragiczne doniesienia? I tak, i nie.
33-letnia aktorka zamiast wprost odnieść się do scenariusza, postanowiła zagrać z widzami w otwarte karty, publikując na swoim Instagramie bardzo wymowne nagranie. Zamiast karmić się smutkiem, Kachlik ma dla nas zupełnie inną propozycję.
„Tak, czytałam te wszystkie artykuły na swój temat i widzę tę burzę” – zaczęła aktorka, siedząc w niebieskim swetrze, po czym dodała z uśmiechem: „Mam do Was bardzo gorącą prośbę, zróbcie sobie dobrze, dajcie sobie tę przyjemność i ten fun z oglądania… Nie czytania spoilerów, streszczeń”.
Gwiazda zauważyła, że przecieki często mijają się z prawdą i psują całą zabawę z śledzenia losów bohaterów. Choć nie zaprzeczyła wprost, że jej postać zniknie, jej zaproszenie na wtorkowy odcinek brzmi tajemniczo. Czyżby śmierć Franki miała drugie dno? A może aktorka chce, byśmy pożegnali jej postać z godnością, przed telewizorem, a nie czytając o jej zgonie w internecie? Jedno jest pewne – emocje sięgają zenitu!









