Kasia (Paulina Lasota) będzie o krok od ucieczki od Mariusza (Mateusz Mosiewicz). W 1948 odcinku „M jak miłość” jej mąż wróci do domu pijany i zachowa się tak gwałtownie, że lekarka zacznie się go bać. Gdy Sanocki zaśnie, Kasia spakuje torbę i przygotuje wózek z małą Zosią. Dopiero wtedy uświadomi sobie, że nie wie, dokąd mogłaby pójść.
Pijany Mariusz przestraszy żonę
Po zabiciu Sowińskiego Mariusz nie będzie potrafił opanować wyrzutów sumienia. Zacznie zagłuszać je alkoholem, a jego zachowanie stanie się coraz bardziej nerwowe. Kasia nie będzie znała prawdy o zbrodni, ale dostrzeże, że mąż nie przypomina dawnego siebie.
Pewnego wieczoru Sanocki wróci do domu kompletnie pijany. Kasia pomoże mu zdjąć buty i położyć się, jednak zamiast spokojnie zasnąć, Mariusz chwyci ją za twarz. Będzie mamrotał o kłamstwie i miłości, a jego gwałtowne ruchy wywołają w żonie strach.
Kasia nie zrozumie wszystkich jego słów. Nie dowie się od razu, co wydarzyło się między Mariuszem a Aleksandrem. Zobaczy jednak człowieka, którego zachowanie staje się nieprzewidywalne. Kiedy mąż wreszcie zaśnie, nie będzie już chciała zostać obok niego jak gdyby nic się nie stało.
Kasia przygotuje się do wyjścia z domu
Sanocka zacznie działać po cichu. Spakuje potrzebne rzeczy, przygotuje Zosię i ułoży córeczkę w wózku. Jej ruchy będą wskazywać, że zamierza opuścić dom, zanim Mariusz się obudzi.
Wtedy pojawi się jednak problem, którego nie da się rozwiązać samym spakowaniem torby. Kasia nie będzie wiedziała, gdzie mogłaby się zatrzymać. Zostawiła Jakuba dla Mariusza, a teraz nie będzie pewna, czy może wrócić do byłego męża po tym, jak ukrywała przed nim prawdę o Zosi.
Ta chwila pokaże, jak bardzo Sanocka została odizolowana przez własne decyzje i sekrety. Ucieczka może ochronić ją przed kolejnym wybuchem Mariusza, ale oznaczałaby też konieczność zmierzenia się z konsekwencjami rozpadu jej poprzedniego małżeństwa.
Słowo Zosi skieruje myśli Kasi ku Jakubowi
Kasia zacznie mówić do córki, zastanawiając się, dokąd mogłyby pójść. Właśnie wtedy Zosia wypowie słowo „tata”. Reakcja dziewczynki sprawi, że myśli matki natychmiast pobiegną do Jakuba.
Kasia sięgnie po telefon. Karski może być jedyną osobą, do której chciałaby zwrócić się po pomoc, ale Sanocka będzie pamiętała, że nie powiedziała mu prawdy o ojcostwie Zosi. Nie będzie więc pewna, czy Jakub jej wysłucha, czy potrafiłby jej wybaczyć i czy kontakt z nim nie skomplikuje sytuacji jeszcze bardziej.
W 1948 odcinku „M jak miłość” Kasia nie podejmie łatwej decyzji. Będzie gotowa wyjść od pijanego męża, lecz zarazem nie będzie wiedziała, gdzie szukać bezpiecznego miejsca. Słowo córki pomoże jej uświadomić sobie, że Jakub nadal jest w jej myślach, ale nie przesądzi, czy kobieta naprawdę do niego zadzwoni.
Tajemnica ojcostwa nadal będzie ciążyć Kasi
Kasia wie, że biologicznym ojcem Zosi jest Jakub, choć Karski pozostaje w nieświadomości. Ukrywanie tego faktu sprawia, że powrót do byłego męża nie jest dla niej prostym wyjściem. Jeśli poprosi go o pomoc, może w końcu stanąć twarzą w twarz z pytaniami, których dotąd unikała.
Jednocześnie coraz trudniej będzie jej udawać, że z Mariuszem wszystko jest w porządku. Jego upojenie alkoholem i agresywna reakcja będą dla niej sygnałem, że potrzebuje wsparcia. Ostatecznie w tej scenie najważniejsze będzie bezpieczeństwo Kasi i Zosi oraz to, czy Sanocka odważy się skontaktować z człowiekiem, którego wcześniej zostawiła.









