M jak miłość: Artur wróci do rodziny na ślub Natalki i Adama

Artur pojawi się na ślubie Natalki mimo skandalu z romansem Joanny.

Artur Rogowski pojawi się na ślubie Natalki i Adama mimo skandalu z romansem Joanny. Jego obecność przy Mostowiakach może oznaczać chwilowe ocieplenie relacji z córkami, ale nie musi kończyć kryzysu z Marysią.

Artur wróci między Mostowiaków

W nowym sezonie „M jak miłość” ślub Natalki i Adama będzie wielkim wydarzeniem w Grabinie. Na uroczystości pojawi się także Artur Rogowski, grany przez Roberta Moskwę, choć wcześniej jego romans z Joanną doprowadzi do rodzinnego skandalu.

Źródło przypomina, że Marysia nie daruje mężowi zdrady, a Barbara wyrzuci zięcia z domu. Mimo to Artur weźmie udział w weselu, co potwierdzają materiały z planu pokazane przez aktora.

Córki staną obok ojca?

Na weselu Artur nie ma stać samotnie z boku. Towarzyszyć mu będą córki, Basia i Agnes. To może sugerować, że dziewczyny z czasem spróbują wybaczyć ojcu, choć jego romans z Joanną mocno uderzy w rodzinę.

Sytuacja jest szczególnie trudna, bo Basia i Agnes najpewniej staną murem za Marysią, gdy prawda o zdradzie wyjdzie na jaw. W dniu ślubu Natalki rodzinne napięcia mogą jednak zostać częściowo przykryte przez uroczystość.

Czy Marysia też wybaczy?

Obecność Artura na ślubie nie oznacza automatycznie pojednania z Marysią. Małgorzata Pieńkowska pokazała z planu zdjęcie uśmiechniętej Rogowskiej, ale źródłowy tekst zostawia tę sytuację jako otwarte pytanie.

Artur może wrócić na uroczystość tylko dlatego, że był ważny dla Natalki i Adama. Czy znów stanie się częścią rodziny Mostowiaków, okaże się dopiero w kolejnych odcinkach.

Robert Moskwa pokaże Artura między winą a potrzebą rodziny

Obecność Rogowskiego na weselu będzie niejednoznaczna. Z jednej strony Artur sam doprowadzi do rozpadu zaufania, z drugiej nadal pozostanie ojcem, lekarzem z Grabiny i człowiekiem związanym z Mostowiakami przez wiele lat.

Ślub Natalki może być pierwszym wydarzeniem, podczas którego rodzina będzie musiała zdecydować, czy potrafi choć na chwilę tolerować jego obecność. To nie będzie jeszcze przebaczenie, ale może być początek trudnego procesu.

Udostępnij