M jak miłość, odc. 1933: Bogna dopnie swego przy Majce. Ten pocałunek z Mateuszem zaboli najmocniej

Majka już od wejścia poczuje, że Bogna nie pojawiła się na parapetówce przez przypadek. Dziewczyna będzie coraz śmielej kręcić się wokół Mateusza i szybko pokaże, że nie zamierza odpuszczać ani na chwilę. Najgorsze wydarzy się jednak dopiero wtedy, gdy wszystko rozegra się niemal na oczach Majki.

To nie będzie zwykła zazdrość o jeden taniec czy czułe powitanie. W 1933 odcinku Bogna spróbuje przejąć dokładnie tę przestrzeń, w której Majka do tej pory czuła się pewnie, a finał tej gry okaże się dla niej wyjątkowo bolesny.

Bogna od początku będzie grała bardzo odważnie

Już po przyjeździe do Ostrowa stanie się jasne, że Bogna nie zamierza zachowywać się jak przypadkowy gość. Przywita Mateusza z wielką czułością i od razu pokaże, że chce być przy nim jak najbliżej. Dla Majki będzie to pierwszy sygnał, że ten wieczór nie skończy się spokojnie.

Najtrudniejsze okaże się to, że Mateusz nie utnie tej sytuacji. Nie odsunie Bogny, nie postawi między nimi wyraźnej granicy i nie da Majce poczucia bezpieczeństwa. To właśnie ten brak reakcji zacznie ją ranić najmocniej.

Majka zobaczy, że rywalka przejmuje jej sposób działania

Bogna szybko zorientuje się, że może wygrać tę grę, jeśli uderzy dokładnie tam, gdzie Majka czuła się wcześniej najmocniejsza. Sięgnie po podobne gesty, podobne zbliżenie i podobną lekkość, którą wcześniej posługiwała się jej rywalka. Dzięki temu cała sytuacja nabierze dla Majki jeszcze bardziej upokarzającego charakteru.

W trakcie spotkania Bogna porwie Mateusza do tańca i nie będzie miała zamiaru się wycofać. Nawet jeśli chłopak na początku spróbuje się cofnąć, dziewczyna zrobi wszystko, by doprowadzić sprawę do końca. To pokaże, że nie chodzi już o niewinny flirt, ale o świadome zdobywanie przewagi.

Mateusz da Bognie zielone światło

Największa zmiana nastąpi wtedy, gdy Bogna upewni się, że może posunąć się dalej. Wyciągnie Mateusza na bok i będzie chciała usłyszeć, czy rzeczywiście ma szansę. Jeśli Mostowiak nie zamknie jej drogi, dla dziewczyny będzie to wyraźny znak, że może zrobić następny krok.

I właśnie wtedy dojdzie do pocałunku. To nie będzie chwila dwuznaczna ani łatwa do zlekceważenia, bo Bogna od początku będzie wiedziała, po co wychodzi z nim na zewnątrz. Dla Majki ten widok okaże się ciosem, po którym trudno będzie jej zachować spokój.

Ten moment zaboli Majkę bardziej niż wszystko wcześniej

Majka będzie już poirytowana nieobecnością Tomka i bliskością Bogny przy Mateuszu, ale pocałunek przetnie wszystko do końca. Dziewczyna zrozumie, że w jednej chwili straciła resztki złudzeń. To, co jeszcze chwilę wcześniej dało się tłumaczyć kokieterią, nagle stanie się brutalnie oczywiste.

Najbardziej zaboli ją to, że wszystko wydarzy się w momencie, gdy sama zostanie zupełnie sama. Tomek będzie przy Justynie, a Mateusz pozwoli Bognie wejść tam, gdzie ona chciała być najbliżej. W 1933 odcinku ten jeden pocałunek wystarczy, by Majka poczuła, że cały grunt usuwa jej się spod nóg.

Udostępnij