M jak miłość. Kiemliczowie znikną z Grabiny po chorobie Dorotki. Hel ma być ratunkiem, ale widzowie dostali ważny sygnał

W nowym sezonie "M jak miłość" przy Kiemliczach zapowiada się cisza, której fani tej rodziny na pewno nie zignorują. Jagoda i Tadeusz wyjechali z małą Dorotką z Grabiny, a powodem nie jest zwykła zachcianka ani wakacyjny odpoczynek. Chodzi o zdrowie dziewczynki, która po poważnych przejściach nadal wymaga szczególnej troski.

Najmocniejsze jest jednak to, że przeprowadzka na Hel ma potrwać kilka miesięcy i od razu uderza w życie całej rodziny. Tadeusz musi zostawić firmę, Bartek przejmuje na siebie dodatkowy ciężar, a widzowie dostają pytanie, czy Kiemliczowie naprawdę szybko wrócą do Grabiny.

Choroba Dorotki wypchnie Jagodę i Tadeusza z Grabiny

Jagoda i Tadeusz w finale sezonu podjęli decyzję, która tłumaczy ich nieobecność w kolejnych odcinkach. Dorotka często choruje, a lekarze zalecili rodzinie zmianę klimatu, bo pobyt nad morzem ma pomóc wzmocnić odporność dziewczynki.

To szczególnie ważne po tym, co dziecko przeszło jeszcze przed narodzinami. Córeczka Kiemliczów miała poważną operację związaną z wadą serca, dlatego każda informacja o jej zdrowiu od razu nabiera większej wagi.

Rodzina nie wybiera się więc na Hel dla wygody ani dla chwilowej odmiany. Domek nad morzem ma stać się ich miejscem na kilka miesięcy, a Grabina zostanie bez bohaterów, którzy przez ostatnie lata zdążyli mocno wrosnąć w serialową wieś.

Tadeusz zostawi firmę Bartkowi i zacznie nowe życie z dala od domu

Wyjazd Kiemliczów oznacza kłopot nie tylko dla samej rodziny, ale też dla ogrodniczej firmy. Tadeusz martwi się obowiązkami, podpisanymi umowami i pracami, które mają trwać nawet wtedy, gdy on będzie daleko od Grabiny.

W tej sytuacji kluczową rolę dostanie Bartek. Lisiecki ma przejąć prowadzenie spraw na miejscu, podczas gdy Tadeusz będzie próbował pilnować harmonogramu z Helu i jednocześnie zająć się rodziną.

Ten układ pokazuje, że wyjazd nie jest symbolicznym zniknięciem na chwilę. Kiemliczowie naprawdę przestawią codzienność na nowe tory, a Bartek zostanie z odpowiedzialnością, która wcześniej w dużej mierze spoczywała na Tadeuszu.

Małżeństwo Kiemliczów już wcześniej nie było wolne od napięć

Decyzja o wyjeździe przychodzi po sezonie, w którym Jagoda i Tadeusz nie mieli łatwego czasu. Ich wątek pojawiał się rzadziej, ale kiedy wracał, było widać zmęczenie Jagody i narastające pretensje związane z pracą Tadeusza.

Jagoda miała na głowie dom, dziecko i opiekę nad Józefem Modrym, podczas gdy firma coraz mocniej pochłaniała jej męża. W tle były też wcześniejsze problemy po groźbach ze strony Oli, więc spokój Kiemliczów długo pozostawał kruchy.

Wyjazd nad morze może dać rodzinie oddech, ale nie usuwa wszystkich napięć jednym ruchem. To raczej próba ratowania zdrowia Dorotki i codzienności Kiemliczów, zanim obowiązki oraz zmęczenie znów zaczną ich przygniatać.

Nowy sezon nie skreśla Jagody i Tadeusza

Największa obawa dotyczy tego, czy Jagoda, Tadeusz i Dorotka zostaną na Helu na stałe. W serialowej rzeczywistości początek nowego sezonu ma wrócić do wydarzeń z końcówki zimy i początku marca, a później możliwy jest większy przeskok w czasie.

To oznacza, że szybki powrót Kiemliczów do Grabiny nie jest oczywisty. Kilkumiesięczny pobyt nad Bałtykiem może nadal trwać, nawet jeśli na ekranie pojawią się już kolejne wiosenne wydarzenia.

Widzowie dostali jednak ważny sygnał zza kulis. Katarzyna Kołeczek i Bartłomiej Nowosielski mieli przerwę w nagraniach po lutowych zdjęciach, ale wrócili już na plan kolejnego sezonu, więc zniknięcie Jagody i Tadeusza nie wygląda na definitywne pożegnanie z "M jak miłość".

Udostępnij